Infantino prezydentem
Piątek, 26 lutego 2016 (21:18)To bardzo dobra wiadomość dla Polski, bo Gianni Infantino jest naszym przyjacielem – tak wyniki wyborów na nowego prezydenta Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej skomentował Zbigniew Boniek, prezes PZPN.
Kongres FIFA oczekiwany był z ogromnym zainteresowaniem. Głównym jego punktem miały być oczywiście wybory nowego prezydenta, ale zanim do tego doszło, delegaci przyjęli pakiet reform, które mają pomóc zmienić federację – tak wewnętrznie, jak i w społecznym odbiorze.
Wśród najważniejszych punktów owego „pakietu” znalazły się m.in. inny, bardziej sprawiedliwy rozdział władzy, większa transparentność działań, wzmożone kontrole finansów i etyki działaczy. FIFA od wielu miesięcy jest w kryzysie po tym, jak spora grupa prominentnych działaczy została zatrzymana przez organa ścigania i usłyszała korupcyjne zarzuty. Po czasie wśród podejrzanych znalazł się m.in. były wieloletni prezydent, uważany za człowieka „nie do ruszenia”, Szwajcar Sepp Blatter. Rządził federacją od 1998 roku. Dziś delegaci przegłosowali, że prezydent może sprawować swą funkcję maksymalnie przez trzy kadencje, czyli 12 lat. Za przyjęciem reform, poddanych pod głosowanie w jednym, dużym pakiecie, opowiedziało się 179 z 207 uprawnionych.
A potem rozpoczęło się „danie główne”, czyli wybory nowego sternika. Na polu walki miało stanąć pięciu kandydatów: sekretarz generalny Europejskiej Unii Piłkarskiej Szwajcar Gianni Infantino, prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej szejk Salman Bin Ebrahim Al-Khalifa z Bahrajnu, były zastępca sekretarza generalnego FIFA Francuz Jérôme Champagne, jordański książę Ali Bin Al-Hussein oraz biznesmen i polityk Tokyo Sexwale z RPA. Miało, gdyż ten ostatni wycofał się z rywalizacji tuż przed głosowaniem. Pozostała zatem czwórka, a w zasadzie dwójka, gdyż wszyscy byli pewni, iż szansę na zwycięstwo posiadają jedynie Infantino oraz Al-Khalifa.
W pierwszej turze (gdy wymagana była większość 2/3) najwięcej głosów otrzymał Infantino – 88. Al-Khalifa dostał ich 85, Al-Hussein – 27, a Champagne – siedem. Po raz pierwszy od 1974 roku nie przyniosła ona rozstrzygnięcia. Kolejna, druga, już tak. Infantino zyskał w niej bowiem poparcie 115 z 207 delegatów, a do zwycięstwa potrzebne było więcej niż 50 procent głosów. Al-Khalifa dostał 88 głosów, Al-Hussein – cztery, a Champagne ani jednego.
– Poznałem wielu wspaniałych ludzi, którzy żyją piłką i zasługują na to, by żyć w świadomości, że FIFA jest szanowana. Wszyscy na świecie muszą być dumni z tego, co robimy – powiedział nowy prezydent.
Infantino popierały wszystkie delegacje europejskie, w tym oczywiście polska. Boniek po wyborach nie ukrywał radości, mówiąc, że zwyciężył przyjaciel naszego kraju.
Kadencja nowego szefa potrwa trzy, a nie cztery lata, ponieważ wybory odbyły się w trybie nadzwyczajnym.
Infantino od 2000 roku pracował w UEFA, od sześciu lat pełnił funkcję sekretarza generalnego i zarazem najbliższego współpracownika Michela Platiniego. Wystartował w wyborach tylko dlatego, że nie mógł tego uczynić Francuz. Z wykształcenia jest prawnikiem. Biegle zna pięć języków: angielski, niemiecki, francuski, hiszpański i włoski.
Piotr Skrobisz