• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Fakty po stronie Fundacji Lux Veritatis

Czwartek, 25 lutego 2016 (04:11)

Z prof. Janem Szyszko, ministrem środowiska w rządzie Beaty Szydło, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Za sprawą ugody między Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i Fundacją Lux Veritatis w kwestii odebranej dotacji na geotermię w Toruniu powrócił temat znaczenia tego źródła energii. Geotermie będą promowane przez prowadzone przez Pana Ministerstwo Środowiska?

– Geotermia jest wielką szansą dla zrównoważonego rozwoju Polski, ale równocześnie dla wypełnienia zobowiązań wynikających z pakietu klimatyczno-energetycznego i polityki klimatycznej, którą przyjęliśmy na COP 21 w Paryżu. Dlaczego? Bo w tej chwili jednym z największych problemów jest emisja dwutlenku węgla do atmosfery, która w pewnym stopniu została opanowana. Drugim niezwykle ważnym elementem są pyły zawieszone, czyli PM 10 i PM 2,5. Co do nich w Europie przyjęto bardzo ostre normy. Bywa, że w Polsce normy są przekraczane, szczególnie w dużych aglomeracjach miejskich. Uważam, że konieczne jest, to abyśmy zaczęli mocno promować takie odnawialne źródło energii, jaką jest geotermia.

Po ugodzie pojawiły się komentarze, że rząd odbiera pieniądze na oczyszczenie powietrza w Krakowie i spłaca polityczne długi wobec Fundacji Lux Veritatis. Jak Pan Minister ocenia takie twierdzenia?  

– Prasa pisze to co pisze, natomiast fakty są faktami. Faktem jest to, że decyzją sądu uznano, że zabranie dotacji na budowę geotermii w Toruniu było sprzeczne z prawem. Dlatego konieczna stało się powrócenie do sytuacji z roku 2007, kiedy to ówczesny zarząd NFOŚiGW przyznał Fundacji środki. Przypomnę, że wtedy geotermia była priorytetem. Fundacja Lux Veritatis zgłosiła się najpierw z prośbą o koncesje, a potem zgodnie z prawem i funduszem wyznaczonym przez NFOŚiGW złożyła wniosek o wsparcie przedsięwzięcia. To się stało. Kiedy Platforma i PSL przejęły władzę, zerwano umowę i to w sytuacji, kiedy, o ile pamięć mnie nie myli, przystąpiono do realizacji przedsięwzięcia. A więc Fundacja Lux Veritatis podpisała umowę z wykonawcą, uważając, że ma pieniądze przyznane przez NFOŚiGW. Umowę zerwano, a Fundacja znalazła się w trudnej sytuacji, bo wykonawca żądał pieniędzy. Udało się je zorganizować m.in. dzięki składkom społeczenym. Jest to wielki sukces w skali światowej. Sąd po 8 latach procesu uznał, że umowa została zerwana niesłusznie i te pieniądze należą się Fundacji. Z tego, co wiem, były prowadzone negocjacje między NFOŚiGW, a Fundacją Lux Veritatis w sprawie rozwiązania tej sytuacji. Osiągnięto kompromis, a sąd to zaakceptował. Na bazie tego pieniądze będą zwrócone Fundacji. Cieszę się z tego powodu, bo jest to powrót do normalności.

26,5 mln zł to wystarczające zadośćuczynienie wobec faktów, które Pan przytoczył?

– Nie znam szczegółowych uzgodnień. Mam nadzieję, że te zostaną mi udostępnione i wtedy będę mógł się do tego ustosunkować. Równolegle czekam na uzasadnienie sądu, dlatego że w mojej ocenie, ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za to, co się stało. Fundacja otrzymała pieniądze oraz odsetki, a więc Skarb Państwa poniósł stratę. Pieniądze należą się Fundacji, ale środki te będą wypłacone przez Skarb Państwa. Winę za to ponosi ten, kto doprowadził do odebrania dotacji.

Lidia Kochanowicz poinformowała, że Fundacja mogła domagać się nawet 40 mln zł odszkodowania. Ktokolwiek z byłego kierownictwa ministerstwa i Funduszu brał pod uwagę, jak wielkie straty dla państwa może przynieść cofnięcie dotacji?

– Tego nie wiem. Ale przytoczona przez pana opinia dyrektor finansowej Fundacji pokazuje, że negocjacje trwały, a NFOŚiGW może uznać je za swój sukces. Jednak bez wątpienia nie było by to możliwe bez dobrej woli Fundacji Lux Veritatis.

Po otrzymaniu uzasadnienia sądu będzie się Pan domagał wyjaśnień od byłego kierownictwa Ministerstwa Środowiska oraz NFOŚiGW?

– Uważam, że jest to mój obowiązek. Będzie to trzeba odesłać do organów kontroli. Jednak wszystko uzależniam od tego, jakie będzie pisemne uzasadnienie sądu. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk