Bezkarni napastnicy
Środa, 24 lutego 2016 (20:14)Większość mężczyzn podejrzanych o napaści seksualne na kobiety w sylwestra w Kolonii być może nigdy nie zostanie ujętych – powiedział Juergen Mathias, szef policji w Kolonii.
Do tej pory policja zidentyfikowała 75 podejrzanych o napaści seksualne. To osoby w większości pochodzące z Afryki Północnej, które dotarły do Niemiec nielegalnie i ubiegały się o azyl w tym kraju.
Policja w Kolonii, Duesseldorfie, Dortmundzie i Bielefeld otrzymała około 1000 zawiadomień o napaściach w noc sylwestrową; 40 proc. z nich to przestępstwa na tle seksualnym.
W rozmowie z BBC szef policji w Kolonii Juergen Mathias zaznaczył jednak, że większość sprawców być może nigdy nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności. – Obraz, który zarejestrowały kamery, nie jest dostatecznie dobry, aby rozpoznać przestępstwa na tle seksualnym. Opieramy się na zeznaniach świadków oraz ofiar identyfikujących sprawców – wyjaśnił.
W środę 23-letni Marokańczyk został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu za kradzież telefonu komórkowego, aparatu fotograficznego i posiadanie narkotyków. Ponadto sąd w Kolonii nałożył na skazanego karę pieniężną w wysokości 100 euro.
Mężczyzna ukradł telefon komórkowy w noc sylwestrową kobiecie, gdy ta chciała sfotografować kolońską katedrę. Sprawcę pomógł zidentyfikować afgański uchodźca, który był świadkiem zdarzenia. Podczas środowego procesu skazany przeprosił poszkodowaną.
W środę odbędzie się także proces 22-letniego Tunezyjczyka i 18-letniego Marokańczyka, którym zarzuca się kradzież aparatu fotograficznego.
W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia grupa ponad 1000 mężczyzn, według policji „o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej”, zebrała się w okolicach dworca głównego w Kolonii i znajdującej się nieopodal słynnej katedry. Młodzi mężczyźni obrzucali petardami innych uczestników zabawy pod gołym niebem.
Z tłumu wyodrębniały się mniejsze grupy, które osaczały kobiety, napastowały je, a następnie okradały. Grupy napastników liczące kilkadziesiąt osób otaczały swoje ofiary, uniemożliwiając policji szybką interwencję. Policja przez długi czas nie potrafiła opanować sytuacji.
RS, PAP