Opozycja solidarnie „nie”
Wtorek, 23 lutego 2016 (20:01)Wszystkie propozycje zmian w statucie PZPN odrzucili dziś delegaci na Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Delegatów. To porażka prezesa Zbigniewa Bońka.
Propozycji zmian było sporo, kilka bardzo poważnych. Bodaj najważniejsza dotyczyła zapisu o maksymalnej liczbie zespołów występujących w ekstraklasie. Obecny zapis określił ją na 16, po zmianach miała wzrosnąć do 18, ale – uwaga – przy zachowaniu 32 mandatów na zjazdy. Ten punkt wzbudził sporo kontrowersji i projekt nie przeszedł – podobnie jak wszystkie inne.
– Opozycja solidarnie była na „nie” nawet w kwestiach, które nie były przedmiotem sporu – podkreślił prezes Zbigniew Boniek.
Opozycji, co ciekawe, tym razem nie stanowili lokalni „baronowie”, o których wpływie na polski futbol przez lata krążyły legendy. Swój sprzeciw wyraziły kluby ekstraklasy i pierwszej ligi (stanowiły mniejszość, ale ta mniejszość skutecznie zablokowała reformy), a najbardziej doniośle brzmiał głos przewodniczącego Rady Nadzorczej Ekstraklasy SA Macieja Wandzela.
Wandzel wspominał o braku szacunku wobec klubów, które dostały zbyt mało czasu na wprowadzenie poprawek w projekcie nowego statutu. Wspominał też o milionach traconych przez polskie kluby przed międzynarodowymi sądami, co – jego zdaniem – wynika z takiego, a nie innego związkowego prawa. Boniek na to zareagował bardzo ostro i między działaczami doszło do zdecydowanej wymiany zdań.
– Nie wiem, o jakich milionach mówisz. Bo chyba nie o tych straconych przez waszą amatorszczyznę przy okazji meczów z Celtikiem Glasgow? – ironicznie zapytał prezes.
Wandzel jest – dodajmy – jednym ze współwłaścicieli Legii Warszawa.
Takich słownych gierek i wymian było dziś zresztą więcej. Sprzyjał im choćby fakt, że Wandzela wsparł m.in. Zdzisław Kręcina, a więc jeden z najbliższych współpracowników byłego sternika związku, Grzegorza Laty.
Boniek ripostował celnie, ale w głosowaniach przegrywał. Przepadł m.in. zapis o zakazie ubiegania się o prezesowski fotel czynnych polityków, czyli posłów, wojewodów, prezydentów miast. Jeden z nich, poseł Platformy Obywatelskiej, w przeszłości główny rywal Bońka, a obecnie wiceprezes PZPN Roman Kosecki zadeklarował, iż jeśli Boniek zgłosi swą kandydaturę w najbliższych wyborach, to on kandydować nie będzie.
– Byłoby to niemoralne, gdyż obecnie pracujemy razem – powiedział.
– Będzie nam się dalej miło i dobrze pracowało na starym statucie, a nad nowym będziemy wciąż się zastanawiać. Nasza piłka nie jest najwyraźniej gotowa na pewne zmiany, blokuje je mniejszość i musimy się z nią liczyć – skomentował Boniek. – Życzę jak najlepszych wyników klubom ekstraklasy – dodał.
Piotr Skrobisz