• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Kogo jeszcze obciąży szafa Kiszczaka?

Sobota, 20 lutego 2016 (04:23)

Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego Komisji Kultury i Środków Przekazu, rozmawia Rafał Stefaniuk

Powoli upada legenda Lecha Wałęsy. Fakt współpracy byłego prezydenta z SB wpływa na ocenę jego antykomunistycznej działalności?

– Niewątpliwie kwestia agenturalnej współpracy Lecha Wałęsy z SB w pierwszej połowie lat 70. dla osób, które interesowały się naszym życiem publicznym, była jasna od dawna. Jednak to nie spowoduje, że przestanie być symbolem przemian, które dokonały się po 1989 r. Z punktu widzenia dbałości o prawdę w życiu publicznym bardzo źle się stało, że Wałęsa poszedł w zaparte i konsekwentnie zaprzecza swojej współpracy z SB. Utrzymując za wszelką cenę swój mit nieskazitelnego przywódcy, naraża się dodatkowo na śmieszność. Bez wątpienia taka postawa Wałęsy zaszkodziła Polsce. Teraz obserwujemy zainteresowanie światowej opinii publicznej tym tematem. Agencje informacyjne donoszą o przeszłości Wałęsy.

To, że dokumenty Wałęsy były w posiadaniu MSW, a potem już tylko Kiszczaka, mogło wpływać na jego decyzje w czasie, gdy pełnił rolę lidera „Solidarności”?

– Tak, mogło. Na pewno miało wpływ, gdy pełnił urząd prezydenta RP. Sam fakt, że wypożyczył dokumenty na swój temat, a następnie zostały one zdekompletowane, pokazuje, że w postanowieniu chronienia swojego mitu był bezwzględny. Czuję, że pana pytanie jest szersze o kwestię – na kogo jeszcze są materiały obciążające. Która z osób odgrywających istotną rolę w życiu publicznym przed 1989 r., jak i po transformacji znajduje się w szafie Kiszczaka i tym podobnych? Jak te osoby działały w „Solidarności”? To jest bardzo istotny wątek. Gdybyśmy znali całość tych materiałów, to wtedy byśmy wiedzieli, w jakim stopniu polska polityka mogła być niesuwerenna właśnie przez niejasne związki ważnych osób z aparatem przemocy PRL. Dlatego warto czekać na ujawnienie kolejnych dokumentów przez IPN.    

Szafa Kiszczaka i szafy innych funkcjonariuszy SB to odpowiedź, dlaczego nigdy nie przeprowadzono w Polsce lustracji?

– To jest odpowiedź, dlaczego nie przeprowadzono lustracji, dlaczego lansowano w życiu publicznym szkodliwą, nieodpowiedzialną i jak teraz widać, kompletnie skompromitowaną politykę grubej kreski, która promowała w przestrzeni publicznej relatywizm. Przez to, że nie potrafiono oddzielić wyraźną cenzurą polityczną i moralną PRL-u od III RP, fałszowano historię, uprawiano propagandę swoistej nowomowy okrągłostołowej, to wszystko razem powoduje, że żyjemy w zakłamanej rzeczywistości. Teraz historycy będą pisać na nowo najnowszą historię Polski. To są straty moralne, bo funkcjonariusze byłego reżimu byli chronieni przez filozofię grubej kreski, ale także „polisy ubezpieczeniowe”, takie jak szafa Kiszczaka. Dzięki temu nie zostali ukarani. Inaczej potoczył się los ich ofiar. Ci, którzy cierpieli, byli bici i poniżani, więzieni i prześladowani, nie doczekali się satysfakcji moralnej oraz oddania im sprawiedliwości.

Prześladowania trwały jeszcze w III RP.

– Poruszył pan kolejny wątek. Osoby, które podważały oficjalne mity związane z Okrągłym Stołem i układem z Magdalenki były prześladowane w przestrzeni publicznej. Osoby, które prowadziły badania odnośnie do przeszłości Lecha Wałęsy, jak prof. Sławomir Cenckiewicz i dr Piotr Gontarczyk, były szykanowane. Przecież Bronisław Komorowski i Donald Tusk domagali się zwolnienia ich z pracy. Media prowadziły publiczną nagonkę. To pokazuje, jaki mechanizm terroru emocjonalnego był stosowany w stosunku do tych, którzy chcieli ustalać prawdę.

Wobec tego jakim państwem jest Polska?

– To jest państwo koncesjonowane, powstałe na bazie układu Okrągłego Stołu. Pisałem o tym w książce „Bitwa o Polskę” już w 1993 r. Wtedy mnie też odsądzano od czci i wiary, a dziś okazuje się, że miałem rację.

Wałęsa całą sprawę komentuje na swoim mikroblogu. Podtrzymuje to, że jest niewinny, ale w jednym z wpisów powołuje się na osobę trzecią, nazywa ją „sprawcą”, który „ma znać prawdę”. Pisze przy tym, że: „jeśli ten sprawca nie ujawni prawdy, będzie kłopot, ale ja wierzę że to zrobi”. O kogo może chodzić Wałęsie?    

– Trudno powiedzieć, dla mnie jest to zwykła figura. Lech Wałęsa postanowił iść w zaparte. Niestety, tym potwierdza swoją agenturalną przeszłość ponieważ TW zazwyczaj byli szkoleni, żeby zawsze do końca zaprzeczać swoim związkom ze służbą bezpieczeństwa. Mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją. Gdyby Wałęsa przyznał się publicznie do faktu współpracy z SB, wyjaśnił jej okoliczności oraz przeprosił za to, to dziś bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji jako państwo i jego obywatele. Również zostałaby oddana sprawiedliwość ofiarom jego donosów. Te osoby już dawno powinny usłyszeć „przepraszam”, a Wałęsa powinien spróbować naprawić wyrządzone zło. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk