• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Koalicja porzuca rolników

Piątek, 16 listopada 2012 (02:14)

Polska wieś może stracić ponad 1 mld euro rocznie z unijnego budżetu.

Negocjacje nad nowym, siedmioletnim budżetem UE są trudniejsze, niż można się było tego spodziewać - przyznał premier Donald Tusk po rundzie spotkań z przywódcami krajów członkowskich oraz szefami instytucji unijnych. Stanowiska Polski i Niemiec są odmienne - usłyszał Tusk na spotkaniu z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Niemcy jako płatnik netto są zwolennikami mocnych cięć w budżecie UE, zaś Polska - odbiorca unijnych funduszy - chciałaby jak największego budżetu. Podstawą do negocjacji budżetowych jest propozycja szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya obniżenia wspólnotowych środków o 75 mld euro w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej, której projekt budżetu zakładał 988 mld euro wydatków wspólnotowych.

Redukcja budżetu, według projektu Van Rompuya ma być dokonana przez obcięcie 29,5 mld euro środków na Fundusz Spójności, 25,5 mld euro dopłat w rolnictwie i rybołówstwie oraz 8,3 mld euro ze środków na rozwój obszarów wiejskich. W projekcie limit absorpcji funduszy spójnościowych wynosi 2,4 proc. polskiego PKB.

Polska w myśl tej propozycji otrzymałaby ok. 73,9 mld euro na inwestycje w ramach polityki spójności. To o 4,3 mld euro mniej niż proponowała Komisja Europejska, ale o niemal 1 mld więcej niż przewidywał projekt prezydencji cypryjskiej.

Szef Rady Europejskiej zakłada ponadto, że z uwagi na ciężki kryzys toczący Europę proponowany przez niego budżet może okazać się w kolejnych latach zbyt duży i zostanie poddany rewizji w trakcie trwania. Oznacza to, że unijnych środków, o które dziś tak desperacko walczymy, możemy za kilka lat wcale nie dostać.

- Cięcia są głębokie, ale równomierniej rozprowadzone po różnych politykach i w tym sensie korzystniejsze dla krajów biedniejszych - ocenił Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetowych. - Najwięcej środków spójnościowych stracą najzamożniejsze kraje - ocenił. O tym, kto straci na obniżeniu wydatków na wspólną politykę rolną, nie wspomniał.

Opozycja alarmuje

Tymczasem politycy PiS biją na alarm i ostrzegają, że propozycja Van Rompuya przesuwa ciężar redukcji z polityki spójności na obszar rolnictwa. - Polska jest największym biorcą środków na rozwój obszarów wiejskich (tzw. rolny II filar) z prawie 15-procentowym udziałem w tych funduszach. Skoro projekt Van Rompuya zakłada redukcję II filara rzędu ponad 8 mld euro, to Polska wieś straci na tym ponad 1 mld euro - wylicza Janusz Wojciechowski, członek Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS.

Premier Tusk, jak podkreśla, chce ratować "znikające" środki unijne na spójność kosztem funduszy dla rolnictwa. Dotyczy to niestety także I filara, tj. dopłat bezpośrednich, które również mają podlegać, według Van Rompuya, redukcji.

- Rząd zaniechał podniesienia w negocjacjach kwestii wyrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników do poziomu średniej unijnej - podkreśla Wojciechowski. Obecnie polscy rolnicy otrzymują co roku 5 mld zł na rolnictwo, w tym 3 mld zł z tytułu dopłat (I filar) i 2 mld zł na inwestycje w rozwój obszarów wiejskich (II filar).

- Żeby wyrównać dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników do średniego poziomu, powinny one wzrosnąć o 1 mld zł do 4 mld zł rocznie. To nam się należy z mocy prawa. Wszak traktaty unijne zakazują dyskryminacji! W nowym siedmioletnim budżecie UE powinno być przewidziane dla polskiego rolnictwa 170 mld euro, tj. przez siedem lat po 6 mld zł rocznie dla polskiej wsi w ramach obu filarów wspólnej polityki rolnej - wylicza Wojciechowski.

Jednak rząd PO - PSL nabrał wody w usta i ani słowem nie wspomina o zapowiadającej się głębokiej redukcji funduszy dla rolnictwa. Przeciwnie, premier Donald Tusk powiedział, że propozycja Van Rompuya może stanowić podstawę do dalszych negocjacji, aczkolwiek niektóre istotne elementy są nie do zaakceptowania.

- Negocjacje powinny iść w kierunku mniejszych cięć i większych wydatków na politykę spójności - przedstawił premier polskie stanowisko w tej sprawie. Wcześniej podkreślił, że dla Polski jest najważniejsze, aby budżet UE w ogóle został uchwalony, tj. aby nikt go nie zawetował. Wetem budżetowym grozi Wielka Brytania, która domaga się głębszych cięć rzędu 180-200 mld euro, a także Francja, która zapowiada, że nie zgodzi się na obniżenie dopłat dla rolników.

List do Camerona

- Uzyskaliśmy od premiera Camerona zapewnienie, że jego postulaty dotyczące oszczędności budżetowych dotyczą tylko krajów zamożnych, a nie krajów na dorobku jak Polska - poinformował wczoraj na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński.

- Brytyjscy konserwatyści, rządzący dziś Wielką Brytanią, w pełni poparli także postulat PiS dotyczący wyrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników - podał szef PiS. - Oczekujemy ze strony premiera Tuska, aby uzyskał to samo od swoich sojuszników w Parlamencie Europejskim - Europejskiej Partii Ludowej - powiedział prezes PiS.

Według europosła Wojciechowskiego, rolnictwo nie powinno być poddawane żywiołowym procesom globalizacji, a cięcia w funduszach dla rolnictwa nie powinny mieć miejsca.

- Zniesiono cła na towary rolne spoza UE, zaostrza się światowa konkurencja, a w nowej perspektywie budżetowej planuje się obciążenie rolników kosztami ochrony środowiska, co powoduje istotny spadek rolniczych dochodów - wylicza Wojciechowski.

Chodzi o to, że Unia planuje w tym siedmioleciu nałożyć na rolników obowiązek odłogowania co roku 7 proc. gruntów. Wyłączenie tego areału z uprawy będzie warunkiem otrzymywania dopłat bezpośrednich.

Dziś po południu premier Tusk ma rozmawiać telefonicznie z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem. Tematu rozmowy nie chciał podać.

- Mam do przekazania tak prosty komunikat dla premiera Wielkiej Brytanii, że telefon w zupełności wystarczy - powiedział.

Najprawdopodobniej Tusk zapowie, że Polska poruszy sprawę zniesienia brytyjskiego rabatu w składce do UE, jeśli Wielka Brytania będzie nadal naciskać na ograniczenie budżetu i grozić wetem. O takiej formie nacisku wspominał wcześniej prezydent Bronisław Komorowski.

Małgorzata Goss