• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

O bazach i Nord Stream

Sobota, 13 lutego 2016 (18:16)

Polsce zależy na wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego, bo jest to najważniejszy element polityki bezpieczeństwa – tak prezydent Andrzej Duda tłumaczył na 52. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa nasze zabiegi o utworzenie baz NATO w Polsce.

 

Andrzej Duda wziął udział w debacie prezydentów Polski, Litwy – Dalii Grybauskaite, Ukrainy – Petra Poroszenki, Finlandii – Sauliego Niinisto, oraz przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza. Polski prezydent wyjaśniał, że utworzenie baz NATO w Polsce i innych krajach naszej części Europy powinno być odpowiedzią na działania Rosji na Ukrainie i w Syrii i na zaostrzenie politycznej retoryki Moskwy.

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew otwarcie powiedział w Monachium, że mamy powrót do „zimnej wojny”, oczywiście z winy Zachodu. – Jak widać, mówiąc o powrocie do „zimnej wojny”, Rosja mówi o swoim działaniu. Co oznacza, że próbuje podważyć ład, jaki ukształtował się w Europie po zakończeniu zimnej wojny – ocenił wystąpienie Miedwiediewa prezydent Duda. Dowodem na konfrontacyjny charakter rosyjskiej polityki jest m.in. sytuacja na Ukrainie, w Syrii czy dozbrajanie okręgu kaliningradzkiego. Andrzej Duda zwracał też uwagę, że umacnianie NATO to naturalna konsekwencja rozszerzenia Paktu na wschód.

Jednocześnie Andrzej Duda podkreślił, że musimy współpracować z sojusznikami. Prezydent zastrzegł, że jest jak najdalszy od wysyłania polskich żołnierzy za granicę, ale na szczycie NATO w Warszawie będą podejmowane decyzje na temat wzmocnienia wschodniej i południowej flanki Paktu. – Jakie decyzje w tym przedmiocie zapadną, jest sprawą otwartą i nie będę tu wychodził naprzód – stwierdził prezydent Polski. Zresztą nasze wsparcie dla innych państw NATO nie musi polegać na udziale w akcjach militarnych.

Sporo miejsca w trakcie debaty Andrzej Duda poświęcił również kwestii relacji wewnątrz Unii Europejskiej. Podkreślił, że unijne partnerstwo powinno oznaczać respektowanie interesów poszczególnych krajów. Tymczasem tak się nie stało choćby w przypadku gazociągu Nord Stream i projektowanego teraz Nord Stream 2. Polska przeciwko tej inwestycji protestowała, ale zostało to zignorowane. Bo ten gazociąg to sprawa polityczna, a nie gospodarcza, nie ma bowiem ekonomicznego powodu dla budowy Nord Stream 1 i 2.

Andrzej Duda zwrócił uwagę, że Niemcy i Rosjanie, budując ten rurociąg, nie przejmowali się nie tylko interesami Polski, ale również innych krajów, takich jak Ukraina i Słowacja.

Nord Stream skrytykował też prezydent Ukrainy, który w swoich emocjonalnych wystąpieniach przypominał światowym przywódcom o wojnie z Rosją, która cały czas toczy się w Donbasie. Poroszenko podkreślał, że to nie jest wojna domowa – jak twierdzi prezydent Rosji Władimir Putin – ale rosyjska agresja, bo Moskwa przysłała tu swoich żołnierzy, broń, amunicję. – Panie Putin, to nie jest ukraińska wojna domowa, to jest pańska agresja! – powiedział prezydent Ukrainy.

Natomiast w kwestii Nord Stream Poroszenko ostrzegał uczestników monachijskiej konferencji, że Rosja ma w tym jeden cel, jakim jest uzależnienie Europy od swojego gazu oraz osłabienie Ukrainy, Słowacji czy Chorwacji.

Z kolei przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz w iście unijnym duchu apelował o to, aby państwa nie stawiały swoich narodowych interesów ponad międzynarodowymi, bo wtedy UE nie będzie w stanie sprostać wyzwaniom, przed jakimi stoi. I powtórzył tezę stawianą przez niemieckich polityków od wielu miesięcy, że objawem braku unijnej solidarności jest kryzys związany z uchodźcami.

W ramach spotkań bilateralnych Andrzej Duda rozmawiał o sytuacji na Ukrainie z prezydentem Poroszenką. Odbył też spotkanie z premierem Francji Manuelem Vallsem. Ta rozmowa dotyczyła nie tylko spraw związanych z bezpieczeństwem międzynarodowym, ale również kontraktów zbrojeniowych – wciąż toczy się sprawa z zakupem śmigłowców Caracal. Andrzej Duda nie zdradził jednak szczegółów konferencji z szefem francuskiego rządu.

Krzysztof Losz, Monachium