• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Panczeniści jadą po medal(e)

Środa, 10 lutego 2016 (21:14)

Rozpoczynające się jutro w rosyjskiej Kołomnie mistrzostwa świata łyżwiarzy szybkich mogą być największą i zarazem ostatnią szansą na sukces polskiego sportowca tej zimy. Na razie rozczarowującej.

Na początek o tym, co było i być miało. A miało być dobrze ze strony skoczków narciarskich, którzy mieli walczyć o wysokie lokaty w Turnieju Czterech Skoczni, medal mistrzostw świata w lotach i dobre lokaty w klasyfikacji Pucharu Świata. Nie wyszło z tego nic. Miało być dobrze ze strony Justyny Kowalczyk, co oczywiście było myśleniem  bardziej życzeniowym niż opartym na stanie rzeczywistym. No, ale od naszej biegaczki narciarskiej zawsze oczekujemy dużo, niezależnie od wszystkiego. Dobrze nie było ani raz. Liczyliśmy na udane występy biatlonistki Weroniki Nowakowskiej, która rozbudziła apetyty dwoma medalami mistrzostw świata. Dziś sprawa wygląda tak, że zawodniczka zastanawia się nad roczną przerwą w startach, co wynika pewnie z frustracji bardzo słabymi występami w ostatnich miesiącach. Zostali zatem panczeniści. I ostatnia, być może, nadzieja na medalowy sukces tej zimy.

Największe szanse mieć będą drużyny. Męska, w składzie Zbigniew Bródka, Jan Szymański i Konrad Niedźwiedzki, w tym sezonie zajęła trzecie miejsce w Inzell, czwarte w Calgary i szóste w Heerenveen (oczywiście w imprezach Pucharu Świata). Panie uplasowały się na trzeciej pozycji w Holandii, czwartej w Niemczech i ósmej w Kanadzie. Do rywalizacji, po dłuższej przerwie, powróciła Natalia Czerwonka, poza nią startowały Luiza Złotkowska i Katarzyna Woźniak.

Panowie mają jednak problem, bo program mistrzostw został ułożony wyjątkowo dla nich niefortunnie. Na piątek zaplanowano bowiem wyścig na 1500 m oraz drużynowy, a jak wiadomo, szalenie ciężko, wręcz niesposób, w obu pojechać optymalnie. Stąd sztab naszej reprezentacji być może w ostatniej chwili zadecyduje, czy wszystko, co najlepsze, pośle na rywalizację drużynową, czy też jednak na 1500 m wystąpią Niedźwiedzki i Szymański.

– Podium nas ucieszy, największe szanse ma drużyna, jednak nie zapominałbym o sprinterze Arturze Wasiu. Jego też stać na medal – przyznał trener męskiej kadry Wiesław Kmiecik.

– Na mistrzostwa świata na dystansach przyjadą najlepsi, najdokładniej wyselekcjonowani zawodnicy, więc walka nie tylko o medal, ale i o każde miejsce będzie niezwykle wyrównana i zacięta. Stawka w świecie staje się z roku na rok coraz mocniejsza, o sukcesie decyduje często forma dnia  – przypomniał prowadzący kobiety Krzysztof Niedźwiedzki.

W historii rozgrywanych od 1996 roku mistrzostw świata na dystansach reprezentanci Polski zdobyli do tej pory trzy medale. W 2012 roku w Heerenveen na najniższym stopniu podium stanęły Czerwonka, Woźniak i Złotkowska. Rok później w Soczi Złotkowska, Czerwonka i Katarzyna Bachleda-Curuś uplasowały się na drugiej pozycji, a w tym samym miejscu Bródka, Niedźwiedzki i Szymański sięgnęli po brąz. Przed rokiem najlepiej z Biało-Czerwonych wypadł Waś, który na 500 m zajął piąte miejsce.

Program MŚ w Kołomnie:

Czwartek: kobiety – 3000 m (Luiza Złotkowska), mężczyźni – 10 000 m

Piątek: kobiety – 1000 m (Natalia Czerwonka), 5000 m (Złotkowska, Aleksandra Goss), mężczyźni – 1500 m (Jan Szymański, Konrad Niedźwiedzki), wyścig drużynowy (Zbigniew Bródka, Szymański, Niedźwiedzki, Piotr Puszkarski). 

Sobota: kobiety – 500 m, wyścig drużynowy (Złotkowska, Czerwonka, Katarzyna Woźniak, Goss), mężczyźni – 1000 m (Piotr Michalski, Szymański), 5000 m (Szymański).

Niedziela: kobiety – 1500 m (Czerwonka, Złotkowska), bieg ze startu wspólnego (Złotkowska, Goss, Woźniak), mężczyźni – 500 m (Artur Waś, Michalski), bieg ze startu wspólnego.

Piotr Skrobisz