• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

O edukacji w Belwederze

Poniedziałek, 8 lutego 2016 (19:56)

Edukacja domowa zapewnia dzieciom lepsze, bardziej wszechstronne wykształcenie, i chroni je jednocześnie przed negatywnym wpływem różnych szkodliwych ideologii.

 

Takie argumenty były podnoszone podczas debaty na temat edukacji domowej, jaka odbyła się w Belwederze. Zainicjowali ją rodzice, z którymi spotkał się Wojciech Kolarski, minister w Kancelarii Prezydenta.

Kolarski podkreślił, że wszystkie wnioski ze spotkania przekaże prezydentowi Andrzejowi Dudzie. W tym informację o zaletach edukacji domowej oraz problemach, jakie spotykają rodziny ją prowadzące.

– Konstytucja daje rodzicom prawo do wychowania dzieci, a ustawa o edukacji daje możliwość prowadzenia edukacji w domach – podkreślił minister Kolarski.

Prezydenccy urzędnicy nieoficjalnie przyznają, że rodzice mogą liczyć na wsparcie Andrzeja Dudy, bo prezydent chciałby np. zaproponować takie zmiany w prawie, które sprzyjałyby rodzicom kształcącym dzieci w domu.

Marzena Zakrzewska, jedna z inicjatorek spotkania w Belwederze, zwróciła uwagę, że do połowy XX wieku nauka w domu była normalną metodą edukacji, ale teraz jest odkrywana na nowo. Jej zaletą jest to, że łączy tradycję z nowoczesnością i przynosi bardzo dobre owoce, bo jest przystosowana do indywidualnych potrzeb dziecka. Jej zdaniem, edukacja domowa powinna być elementem polityki prorodzinnej państwa.

Profesor dr hab. Marek Budajczak (UAM) zwrócił uwagę, że edukacja domowa miała ogromne znaczenie np. dla podtrzymania polskości w okresie zaborów. Jego zdaniem, bardzo dobrze się stało, że teraz uczestniczymy w poważnej debacie na temat kształcenia dzieci w domach.

– To dobry moment na dokonanie zmian prawnych. Na razie to nisza na rynku edukacji, ale coraz więcej osób dowiaduje się o edukacji domowej – mówił prof. Budajczak.

Klasyka kształcenia

Doktor hab. Marek Czachorowski (WSKSiM) wskazywał, że edukacja domowa jest wypełnieniem zasad klasycznego kształcenia, jakie przez wieki prowadzono nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

Z kolei ks. prof. Jan K. Przybyłowski (UKSW)  zaznaczył, że najważniejsze w edukacji pozaszkolnej jest promowanie kultury uczenia się przez całe życie.

– Fundamentem edukacji domowej jest uczenie się przez działanie, przez praktykę i w klimacie dobrowolności. Proces uczenia się jest oparty na motywacji wewnętrznej ucznia, a edukacja ma charakter interdyscyplinarny i jest zindywidualizowana – wyjaśnił w swoim wystąpieniu ks. prof. Przybyłowski.

Rodzice podkreślali, że decydowali się na kształcenie dzieci we własnym zakresie, bo zależało im na przekazywaniu im wiedzy nieskażonej różnymi ideologiami obecnymi w szkołach. I dzieje się to przy dużym poświęceniu ze strony rodzin, bo zorganizowanie edukacji domowej nie jest wcale łatwe.

Rodzice jednak decydowali się na taki krok także z tego powodu, że przywiązują ogromną wagę do wychowania patriotycznego i katolickiego, co też jest o wiele łatwiej osiągnąć w trakcie edukacji domowej. I nie zgadzali się z twierdzeniami, że np. uczenie dzieci w domu powoduje ich społeczną alienację. Jest wręcz odwrotnie, bo przez to, że edukacja domowa jest bardziej harmonijna, dzieci mają większe możliwości np. spotykania się z rówieśnikami.

Temat subwencji wypłacanych na edukację domową szkołom był wczoraj poruszany tylko marginalnie, bo rodzicom zależało przede wszystkim na przedstawieniu warunków, w jakich odbywa się kształcenie dzieci w domach

Wiceminister Maciej Kopeć podkreślił, że było to bardzo dobre spotkanie. I było ono skoncentrowane na dyskusji wokół edukacji domowej, problemów, jakie napotykają rodzice, natomiast kwestie jej dofinansowania przez państwo były poruszane marginalnie.

– Rodzice rozmawiali o tym, jakie były powody wyboru edukacji domowej. Widać, że wkładają w tę edukację ogromny wysiłek, poświęcenie oraz czas – mówił po spotkaniu wiceminister Kopeć. – Po stronie rodziców widziałem dużo ciepła, szczerej, autentycznej wiary w to, co robią – dodał Maciej Kopeć.

Minister zwrócił też uwagę, że z kolei dyskusja na temat kwestii finansowania edukacji domowej będzie musiała toczyć się z udziałem zarówno rodziców, jak i samorządów, do których trafiają pieniądze z MEN, a te z kolei przekazują je szkołom, organizującym zajęcia dodatkowe i egzaminy dla dzieci korzystających z kształcenia domowego.

Krzysztof Losz