Strajk opieki społecznej
Poniedziałek, 8 lutego 2016 (19:04)Wicepremier Piotr Gliński wstawia się u prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej za pracownikami socjalnymi.
Tę interwencję wicepremier tłumaczy faktem, że 190 z około 300 łódzkich pracowników opieki społecznej od 11 stycznia br. prowadzi strajk, duża grupa przebywa na zwolnieniach lekarskich, a do porozumienia – daleko. Jest to wielki problem w aglomeracji, w której z ich pomocy korzysta rocznie kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców – ludzi chorych, długotrwale bezrobotnych, często żyjących w nędzy czy bezdomnych. Ponad 10 tys. łodzian zarejestrowanych w urzędzie pracy nie może znaleźć zatrudnienia od ponad dwóch lat.
Na tak ostrą formę protestu zatrudnieni w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej zdecydowali się, ponieważ po kilku latach zabiegów nie udało się osiągnąć porozumienia z władzami miasta. Specjaliści od pomagania skarżą się nie tylko na bardzo niskie wynagrodzenia, ale przede wszystkim na warunki pracy.
Wicepremier Piotr Gliński przyjął 29 stycznia dużą delegację protestujących. Następstwem spotkania jest wczorajszy list do prezydent Łodzi. „Z rozmów z protestującymi wynika, że nie mają nawet własnych biurek i siedzą stłoczeni w kilkanaście osób w małym pokoju z jednym oknem, niektórzy pracują w pokojach bez okien” – pisze Gliński. Pracownicy socjalni tłumaczyli w kancelarii premiera, że takie warunki uwłaczają przede wszystkim mieszkańcom, którzy zgłaszają się po pomoc, zwłaszcza gdy muszą przedstawić swoją trudną sytuację w otoczeniu niegwarantującym poufności – przy boksach i okienkach. Narażeni są na to, że ich dramat poznają także osoby postronne.
Pracownicy socjalni skarżyli się także na sztywne godziny pracy, z której duża część to praca w terenie. Wizyty w porze 8.00-16.00 nie są dostosowane do potrzeb wielu potrzebujących. „Jeśli chcą pomóc później, to robią to nieodpłatnie z poczucia obowiązku i z powołania, jakim niewątpliwie jest pomaganie słabszym” – zwraca uwagę wicepremier w liście do prezydent Zdanowskiej.
Od władz miasta Piotr Gliński oczekuje pilnego rozwiązania narastającego przez lata problemu warunków w MOPS i niskich zarobków tej grupy zawodowej. Jak zauważa, to pracownicy socjalni próbują „kwestię łódzkiej biedy rozwiązywać na pierwszej linii”.
Jolanta Tomczak