• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Ewangelia

Niedziela, 7 lutego 2016 (09:11)

Łk 5,1-11

Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, że zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu, rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.

Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.

Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

 


Rozważanie

Na większą chwałę Boga

Strach to częsty gość ludzkiego serca. Mobilizuje do działania, częściej jednak paraliżuje, zniewala, zmusza do ucieczki. Bywa, że zaciemnia spojrzenie i prowokuje do nieracjonalnych zachowań. Izajasz, Paweł i Piotr wspominani w dzisiejszej Liturgii Słowa także nie byli od niego wolni: Izajasz prawdopodobnie jąkał się – wezwany przez Pana do tego, by być Jego heroldem, buntował się; nawrócony Szaweł, prześladowca chrześcijan, mówiący o sobie, że jest „poronionym płodem” i niegodnym miana apostoła, także bał się zleconej mu misji; przerażony Szymon niepojmujący, w jaki sposób sieci napełniły się, kiedy – według prawideł fachu rybackiego – było to niemożliwe. Strach zniknął, kiedy przestali myśleć o sobie i swoich ograniczeniach, gdy dotknęli potęgi Powołującego ich. U podstaw każdej apostolskiej misji musi być doświadczenie świętości Boga, całkowite zaufanie Mu – oddanie swojej małości i lęków. Bez tego zawsze na pierwszym miejscu będzie strach! Poza tym powołanym grozi pokusa mierzenia apostolskich „efektów” miarą tego świata. Tymczasem one wcale nie muszą być spektakularne, nie musi im towarzyszyć poklask, akceptacja tłumów. Wystarczy poczytać historie proroków, śledzić losy apostołów, aby zobaczyć, jak bardzo od naszej różna jest Boża miara sukcesu. Obraz ziarenka gorczycy, odrobiny zaczynu, który zakwasza ciasto chlebowe, nadal znakomicie obrazują istotę Królestwa Bożego...

Trzeba się ciągle modlić o to, by nie ulec pokusie zniechęcenia. By Bóg zabrał od nas lęk. Chronił przed zwątpieniem w sens rzeczy małych, wartość drobnych zwycięstw, sens codziennej wierności.

Anonimowi średniowieczni artyści często sygnowali swoje dzieła czterema literami: AMDG – „Ad maiorem Dei gloriam” (Na większą chwałę Bożą!). To im wystarczyło. To też może być piękna dedykacja życia każdego z nas. Nieważny jest poklask, fakt, czy inni dostrzegą, nagrodzą trud. Bóg widzi więcej. I wie najlepiej, co jest ukryte w ludzkim sercu.

 

Ks. Paweł Siedlanowski