Porozumienie zmniejsza szanse tzw. Brexitu
Piątek, 5 lutego 2016 (10:43)Kilka dni temu pojawił się projekt porozumienia pomiędzy Wielką Brytanią i Radą Europejską, który najprawdopodobniej po dodatkowych negocjacjach zostanie przyjęty w połowie lutego na najbliższym posiedzeniu Rady.
Odbywają się właśnie intensywne rozmowy premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona z przywódcami poszczególnych krajów członkowskich, przy czym w centrum zainteresowania szefa brytyjskiego rządu znalazła się Polska.
Wczoraj odbyło się spotkanie Camerona z premier Beatą Szydło w Londynie, z kolei dzisiaj do Polski przybywa Cameron i będzie rozmawiał zarówno z premier Szydło jak i prezydentem Andrzejem Dudą.
Cameron zabiegał o zmiany w prawie europejskim w 4 obszarach: wypracowania zasad współpracy pomiędzy krajami strefy euro a krajami członkami UE posługującymi się walutami narodowymi; wzmocnienia konkurencyjności, rynku wewnętrznego i ograniczenia ciężarów regulacyjnych; zachowania suwerenności państw i zwiększenia roli ich parlamentów narodowych; wreszcie pomocy socjalnej dla imigrantów przybywających do W. Brytanii.
Nie ulega wątpliwości, że 3 pierwsze postulaty Camerona adresowane do Rady leżą w dobrze pojętym polskim interesie, więc starając się o zmiany w prawie europejskim, premier Wielkiej Brytanii pracuje także dla naszego kraju.
Wszystko wskazuje na to, że Polska będzie posługiwała własną walutą jeszcze przez długie lata, dlatego też wynegocjowanie porozumienia, że tego typu kraje nie będą dyskryminowane przez rozwiązania przyjmowane dla krajów strefy euro jak najbardziej służy naszym interesom.
Podobnie jest z dążeniem Wielkiej Brytanii do ograniczenia ciężarów regulacyjnych (nowe pomysły regulacyjne rodzą się w głowach tysięcy urzędników Komisji Europejskich bardzo często), co powinno służyć poprawie funkcjonowania rynku wewnętrznego UE, a tym samym wzmocnienia konkurencyjności poszczególnych gospodarek krajów członkowskich.
Trzeci postulat Camerona zachowania suwerenności państw narodowych i zwiększenie roli parlamentów krajowych w unijnych decyzjach to także rozwiązanie służące Polsce.
Najbardziej drażliwe z punktu widzenia polskich interesów są oczekiwania Camerona co do redukcji pomocy socjalnej dla imigrantów ze względu na około 1 milion Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii.
Wprawdzie Cameron zgodził się już, że ograniczenia, jakie chce wprowadzić w zakresie pomocy socjalnej będą dotyczyły tylko nowo przybywających imigrantów, ale redukcje miałyby dotknąć zasiłków dla dzieci, które przebywają na przykład w Polsce, a ich rodzic albo rodzice pracują w Wielkiej Brytanii.
W takim przypadku Brytyjczycy gotowi byliby je dalej wypłacać, ale tylko w takiej wysokości, jakie obowiązują w danym kraju członkowskim.
Zawieszenie pomocy socjalnej Wielkiej Brytanii dla nowych imigrantów zostało także obwarowane formułą sytuacji nadzwyczajnej, czyli takiej, w której napływ imigrantów zarobkowych destabilizuje system zabezpieczeń społecznych albo prowadzi do poważnych trudności na rynku pracy czy zakłóceń w funkcjonowaniu służb publicznych.
Gdyby taka sytuacja nastąpiła, Wielka Brytania (albo każdy inny kraj członkowski) informuje o tym fakcie Komisję i Radę, a ta ostatnia na wniosek Komisji kwalifikowaną większością głosów przyjmuje akt wykonawczy, który danemu krajowi członkowskiemu na wprowadzenie ograniczeń we wsparciu socjalnym nowych imigrantów.
Negocjacje, jakie prowadzi Cameron z przywódcami innych państw członkowskich (w tym Polski), dotyczą głównie tego czwartego obszaru i dopiero w połowie lutego będzie jasne, jaki on ostatecznie będzie miał kształt.
Niezależnie jednak od tego projekt porozumienia pomiędzy Wielka Brytanią i Radą zaprezentowany opinii publicznej wyraźnie zmniejsza prawdopodobieństwo wyjścia Wielkiej Brytanii z UE w wyniku referendum, które prawdopodobnie zostanie przeprowadzone jeszcze w 2016 roku.
Dr Zbigniew Kuźmiuk