• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

„Specjaliści” od polityki prorodzinnej

Czwartek, 4 lutego 2016 (10:46)

Wczoraj w Sejmie odbyło się kilka konferencji prasowych głównie posłów Platformy i PSL, podczas których udowadniali, że oni lepiej przygotowaliby program wsparcia dla rodzin wielodzietnych.

To zadziwiające, że po 8 latach rządzenia i przegraniu wyborów obecna opozycja przypomniała sobie o rodzinie i chce poprawiać program „500+” przygotowany przez rząd Beaty Szydło.

Opozycja chce między innymi poszerzenia tego programu o każde dziecko wychowywane przez samotną matkę lub ojca, a także wydłużenia okresu wypłacania dodatku 500 zł dla dzieci powyżej 18. roku życia, pod warunkiem, że się uczą.

Przypomnijmy tylko, że w połowie lipca poprzedniego roku ukazał się raport pokontrolny Najwyższej Izby Kontroli (kierowanej już przez wywodzącego się z Platformy Krzysztofa Kwiatkowskiego) dotyczący oceny polityki prorodzinnej prowadzonej przez rządy premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz.

Raport był wręcz miażdżący dla rządzących i może dlatego został wtedy przemilczany przez media głównego nurtu.

NIK podkreśliła w nim, że Polska wydaje około 2% PKB (ponad 32 mld zł) na politykę prorodzinną, a więc niemal tyle, ile na obronę narodową, ale w żaden zauważalny sposób nie przekłada się to ani na wzrost liczby urodzeń, ani na rozwój kraju.

NIK pisała, że wprawdzie wskaźnik dzietności poprawił nieznacznie w 2014 roku po wprowadzeniu rocznego urlopu macierzyńskiego, ale już pierwsze 4 miesiące 2015 roku pokazały, że liczba urodzeń jest o 1000 mniejsza niż rok temu, a zgonów było aż 13 tys. więcej niż urodzeń.

W ocenie NIK „państwo polskie nie wypracowało całościowej długofalowej polityki rodzinnej, koncentruje swoje działania na doraźnych rozwiązaniach, bez zapewnienia odpowiedniej koordynacji”.

„Nie zostały określone ramy polityki rodzinnej, nie sprecyzowano jej celów i powiązanych z nimi działań. Brakuje również systemowej analizy osiąganych efektów w powiązaniu z ponoszonymi nakładami”.

I dalej, „polityka prorodzinna praktycznie nie istnieje, brakuje całościowego i strategicznego planowania działań na rzecz rodziny, a kolejne rozwiązania, np. ulgi podatkowe czy roczny urlop macierzyński, mają charakter doraźnych akcji i nie poprawiają sytuacji w znaczący zauważalny sposób”.

NIK ujawniła również rzecz absolutnie skandaliczną z okresu rządu Donalda Tuska i pisze, że do 2012 roku wspieranie rodziny było jednym z trzech zadań priorytetowych w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa, ale w roku 2013 ten priorytet z planu usunięto, jednocześnie premier ogłosił ten właśnie rok Rokiem Rodzin.

Przypominam ustalenia tego raportu NIK, żeby nie być posądzonym o stronniczość w ocenie tego, co zrobił rząd PO – PSL dla polskich rodzin, bo teraz liderzy Platformy i PSL stają przed kamerami i mikrofonami i bez mrugnięcia okiem atakują sztandarowy program polityki prorodzinnej „500+” rządu Beaty Szydło.

Zresztą obecna opozycja od początku próbuje sypać piach w tryby tego programu.

Najpierw rozpowszechniano informacje, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie będzie realizował tej zapowiedzi z kampanii wyborczej, później że wprowadzi w odniesieniu do wszystkich dzieci próg dochodowy, wreszcie jak projekt już ujrzał światło dzienne i nie można było kłamać w żywe oczy, twierdzono, że w budżecie nie ma na ten cel pieniędzy.

Nawet wtedy, kiedy minister Szałamacha zaprezentował projekt budżetu na 2016 rok, w którym zawarte są wydatki na ten cel w wysokości 17 mld zł, kwestionowano realność realizacji tego programu.

Teraz kiedy zaledwie po 2,5 miesiącach od powstania rządu Beaty Szydło projekt ustawy „500+” znalazł się w Sejmie, opozycja występuje z propozycjami, które w znaczący sposób zwiększyłyby jego koszty (przynajmniej o kilka miliardów złotych).

I robi to bez żadnych zahamowań, choć raport NIK dla polityki prorodzinnej realizowanej przez rząd PO – PSL jest dosłownie miażdżący.

Dr Zbigniew Kuźmiuk