• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Klęska na naszych oczach

Czwartek, 4 lutego 2016 (05:09)

Z uwagi na to, że produkcja mleka w Polsce staje się coraz mniej opłacalna, rolnicy masowo zmniejszają hodowlę krów. W ciągu pół roku pogłowie spadło o 145 tys. sztuk.

Żeby hodowla bydła zarówno w typie mięsnym, jak i mlecznym miałaby dojść do zapaści, to trudno to sobie wyobrazić. Czym w takim razie będzie się zajmowało rolnictwo, gdyby tak jego ważny dział został odcięty? A druga kwestia dotyczy bezpieczeństwa żywnościowego Narodu.

Natomiast obserwujemy symptomy prowadzenia nieodpowiedzialnej polityki. Wywierano presję na małe gospodarstwa, aby się powiększały. Mleczarnie były zainteresowane tylko wielkimi produkcjami, to też wielu rolników słyszało, że albo się powiększą, albo nie będą mogli sprzedać mleka.

Ludzie, którzy zdecydowali się na powiększenie gospodarstw, nie licząc się z realiami, zarzynali się. To są dobre gospodarstwa, ale totalnie zadłużone. Nawet jeżeli korzystały ze środków unijnych, to musiały mieć pieniądze na wkład własny, a gdy ich brakowało, to zaciągano kredyty. To wszystko doprowadziło do tego, że gospodarstwa uzależnione od jednego kierunku produkcji – produkcji mlecznej – są superpodatne na sytuację rynkową.

Kiedy od około 1,5 roku obserwujemy gwałtowny spadek cen mleka, to ci rolnicy stają się bankrutami. Dlatego rolnicy są w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

Na to wszystko nałożył się problem zeszłorocznej suszy, czyli braku pasz. Te rolnicy muszą dokupować. Sygnalizowałem wcześniej, że jeżeli nie zastosuje się formy pomocy rolnikom, którzy nie będą w stanie utrzymać stada ze względu na brak paszy, to będą wyżynali bydło. Wtedy gwałtownie spadną ceny na rynku. Pośrednicy, którzy opanowali rynek mięsa wołowego, skorzystają na tej sytuacji. To wszystko dzieje się na naszych oczach.

Nie ma możliwości błyskawicznego zaradzenia tej sytuacji i miejmy świadomość, że jest ona skrajnie niebezpieczna dla przyszłości bydła w Polsce. Moglibyśmy być istotnym producentem bydła mięsnego, ale to musi być stymulowane przez władze. Trzeba uruchomić promocję na rynku wewnętrznym i zewnętrznym. Europa nie jest samowystarczalna w aspekcie mięsa wołowego i musi je importować głównie z Ameryki Południowej.

Niestety to, co mamy, to są skutki 8 lat radosnej twórczości PSL w polskim rolnictwie. 

Jan Krzysztof Ardanowski