Imigrancki eksperyment na Polakach
Wtorek, 2 lutego 2016 (04:09)Z Adamem Andruszkiewiczem, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Rafał Stefaniuk
Komisarz Frans Timmermans na posiedzeniu Komisji Europejskiej miał powiedzieć, że sylwestrowe ataki na tle seksualnym na kobiety w Kolonii nie mają związku z kryzysem uchodźców. Jak odbiera Pan to stwierdzenie?
– Jest to skandaliczne stwierdzenie. To jest wyraz kłamstwa i manipulacji elit brukselskich, które teraz rządzą Unią Europejską. Związek wzrostu przestępstw z napływem islamskich migrantów do Europy ma potwierdzenie chociażby w statystykach policyjnych. Jeżeli zdecydowana większość kobiet w Niemczech, które zgłaszały się na policję, deklarowała, że są ofiarami ataków osób, które wyglądają jak przybysze z Afryki czy Bliskiego Wschodu, to powiedzmy to wprost – komisarz kłamie. Nie można zakładać, że nie zna statystyk czy zeznań skrzywdzonych kobiet.
Z zagranicznej prasy dowiadujemy się także, że Komisja bardziej martwi się o „wzrost nastrojów ksenofobicznych w Europie” niż o zgwałcone kobiety. Rak poprawności politycznej mocno drąży Europę?
– Nawet bardzo. Tylko musimy być świadomi, że to, co teraz robi i mówi Komisja Europejska, pociągnie za sobą bardzo poważne reperkusje. Gniew społeczny wzrasta. Kiedy nie ma debaty, kiedy unika się mówienia prawdy, to ludzie, którzy domagają się prawdziwego przedstawienia rzeczywistości, w końcu się o nią upomną. To nie będzie wyraz ksenofobii. Zmęczone społeczeństwa kiedyś wyrażą swój gniew bezpośrednio. Kiedy dojdzie do zamieszek i poleje się krew, to winę za to poniesie Bruksela.
W związku z kryzysem migracyjnym kanclerz Niemiec Angela Merkel ma coraz więcej przeciwników we własnej ojczyźnie. W sondażach zyskują partie antyimigranckie…
– Angela Merkel zmierza nieuchronnie ku klęsce, swojej i jej ugrupowania. Na szczęście istnieją jeszcze „zdrowe” partie w Europie, toteż gorąco im kibicuję. A łączy nas jeden cel – zahamowanie kryzysu migracyjnego. Natomiast jeżeli dojdzie do sytuacji skrajnych, że w którymś z krajów do władzy dojdą ludzie o poglądach rasistowskich, nazistowskich czy ksenofobicznych, to będzie to owoc pracy elit w Brukseli.
Rząd Beaty Szydło zapowiedział, że uszanuje deklarację Ewy Kopacz i przyjmie 7 tys. tzw. uchodźców, ale będą to osoby, które tego naprawdę potrzebują. Wobec tego, o czym mówiliśmy, istnieje cień szansy na stwierdzenie, kto rzeczywiście potrzebuje pomocy?
– Według mnie nie. Trochę dziwię się deklaracjom rządu Prawa i Sprawiedliwości. Wielokrotnie dochodziły do nas informacje, że tych osób nie da się zweryfikować. Mają podrobione metryki, dokumenty. Skąd więc będziemy wiedzieć, kogo przyjmujemy? Nie rozumiem sytuacji, w której nasze społeczeństwo ma być poddane eksperymentowi. Dokonywanie eksperymentów na Polakach jest dla mnie niedopuszczalne. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w których nasze kobiety będą bały się gwałtów, bo w ich miejscowości decyzją Ewy Kopacz mają znaleźć się tzw. uchodźcy. To trzeba cofnąć.
Dlatego Ruch Kukiz’15 wyszedł z inicjatywą rozpisania referendum w sprawie przyjęcia przez Polskę tzw. uchodźców.
– Jesteśmy na etapie zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum. Musimy ich zebrać minimum pół miliona. Według nas, zbiórka ta zakończy się zdecydowanym sukcesem. Codziennie do mojego biura poselskiego zgłaszają się kolejne osoby, które chcą w tym pomóc. Tym samym pomożemy rządowi Beaty Szydło, który dostanie narzędzie do stwierdzenia, że Naród domaga się cofnięcia tej decyzji. Uważam, że PiS powinno poprzeć tę inicjatywę.
Pozostaje kwestia, czy demokratyczna Europa uszanuje głos obywateli.
– Jeżeli nie uszanuje, to będzie to kolejny sygnał, że demokracja w Unii Europejskiej jest mitem.
W całej Europie odbywają się antyimigranckie demonstracje. W Polsce pikiety odbyły się m.in. w miejscowościach, w których rząd PO i PSL chciał umieścić tzw. uchodźców. Jednak większość mediów milczy. To nie jest sprawa tak istotna jak KOD?
– Ta sytuacja jest dla mnie zaskoczeniem. Największe media milczą, tylko dokąd ta polityka je zaprowadzi? Musimy pamiętać, że żyjemy w XX wieku i dostęp do internetu mają dzisiaj wszyscy Polacy. Jeżeli ktoś czyta w sieci artykuły, do których często są dołączone filmy, o przestępstwach imigrantów, a potem z telewizji czy z radia dowiaduje się, że przybywają do nas wyłącznie kobiety i dzieci, to taka osoba nie chce dać się oszukiwać i się radykalizuje. Zachowanie mediów może doprowadzić do katastrofy, do której, w mojej ocenie, prędzej czy później dojdzie.