Dowody za granicą
Czwartek, 15 listopada 2012 (02:25)Skierowania wniosku o pomoc prawną do Rosji w związku ze śledztwem w sprawie kradzieży informacji z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego zaraz po katastrofie smoleńskiej domaga się mec. Piotr Pszczółkowski. Prokuratura odpowiada - wniosek jest rozważany.
Pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego mec. Pszczółkowski potwierdza złożenie wniosku, ale nie zdradza bliższych jego szczegółów. - Złożyłem wniosek o pomoc prawną, zmierza on do wykonania pewnych ustaleń, których mimo wysiłków nie udaje się poczynić na terenie Polski - przyznaje adwokat.
Prokuratura zapewnia, że rozważane jest skierowanie wniosku do Rosji, ale na razie nie podjęto wiążącej decyzji.
- Rozważamy taki wniosek, ale jeszcze nie jest on przygotowany, nic poza tym nie mogę powiedzieć - zaznacza prokurator Dariusz Ślepokura, rzecznik prasowy warszawskiej prokuratury okręgowej, która prowadzi śledztwo dotyczące prezydenckiego telefonu. Co będzie zawierał? - Nie mogę się wypowiedzieć na ten temat, dopóki taki wniosek nie będzie sporządzony - zastrzega prokurator.
Media spekulują, że chodzi o ustalenie miejsc logowania się telefonu, aby ustalić, czy nie był on wywożony poza lotnisko.
- Nie wiem, co zamierza prokuratura, ale mój wniosek, jego zakres, jest nieco inny niż opisywany - kwituje Pszczółkowski.
Mecenas podkreśla, że "w tej sprawie wszelkie istotne dla śledztwa informacje leżą za granicą". Dlatego po przesłuchaniach świadków na terenie Polski konieczne są wnioski o pomoc prawną do Rosji. "W toku dalszych czynności konieczne będzie zwrócenie się do strony rosyjskiej o udzielenie informacji dotyczących osób dysponujących tym telefonem od momentu jego zabezpieczenia do czasu przekazania stronie polskiej, a następnie przesłuchanie ich w drodze pomocy prawnej" - informowała wcześniej Prokuratura Generalna.
Jednak takie stanowisko nie implikuje skutecznych działań prokuratury okręgowej, która podkreśla, że rozważanie nie oznacza jeszcze finalizacji.
- Mogę potwierdzić, że rozważamy. Ale to nie znaczy, że wniosek na sto procent zostanie sporządzony - mówi Ślepokura. Z tego, co mówi prokurator, wynika, że śledztwo toczy się ślimaczym tempem, ale nie ma w nim żadnych konkretnych efektów, mimo że minęło już ponad pół roku. - Sprawa jest w toku, nikt nie ma postawionych zarzutów, na dzień dzisiejszy nic nowego, spektakularnego nie wyszło - przyznaje rzecznik.
Śledztwo prowadzone przez prokuraturę wszczęte po publikacji "Naszego Dziennika" dotyczy "włączenia się w dniu 10 i 11 kwietnia 2010 r. na terytorium Federacji Rosyjskiej przez nieustaloną osobę do telefonu komórkowego Nokia 6310i obsługującego numer abonencki 505114114 i uruchomienia impulsów na cudzy rachunek na szkodę Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej". Przestępstwo kradzieży informacji przez osobę nieuprawnioną określa art. 267 par. 1 kodeksu karnego. Za taki czyn grozi do 2 lat więzienia.
Zenon Baranowski