Niemcy mistrzami Europy! To sensacja!
Niedziela, 31 stycznia 2016 (20:45)Piłkarze ręczni Niemiec zostali mistrzami Europy. W finale rozgrywanego w Polsce turnieju pokonali w Krakowie Hiszpanię 24:17 (10:6), dokonując czegoś, co jeszcze kilkanaście dni temu wydawało się nierealne.
Niemcy nie przyjechali bowiem do naszego kraju po tytuł. Nie przyjechali nawet po medal. Oczywiście sami mogli mieć takie marzenia, jednak w powszechnej opinii nie należeli do grona faworytów i kandydatów do podium. Tamtejsza reprezentacja od pewnego czasu bowiem dołowała, z wielkich turniejów wracała z tarczą i teraz też miało być podobnie.
Ale polski turniej był turniejem sensacji. Niemcy rośli w nim z każdym meczem, a gdy w ostatnim pojedynku drugiej fazy, po wspaniałej walce pokonali Danię, zapewniając sobie awans do półfinału, stało się jasne, że na tym wyczynie mogą nie poprzestać. I nie poprzestali.
Faworytami finału jednak nie byli. Tymczasem zaczęli tak mocno, że zaskoczeni Hiszpanie całkowicie się pogubili. Wielu się spodziewało, że o wyniku meczu o złoto mogą zadecydować indywidualności. Niemcy mieli w swych szeregach najlepszego bramkarza turnieju, Andreasa Wolffa, a Hiszpanie najbardziej wartościowego zawodnika imprezy, Raula Entrerriosa. I faktycznie, o rezultacie finału w dużej mierze rozstrzygnął jeden człowiek. Wolff. Wręcz genialny.
Po 10 minutach nasi zachodni sąsiedzi prowadzili 5:1. Taki obrót sprawy mógł zaskakiwać, musiał zaskakiwać, bo nawet ci, którzy spodziewali się po Niemcach świetnej gry, nie sądzili, że tak całkowicie zdominują pojedynek. Po kwadransie było 7:2 i koncert Niemców trwał. Oczywiście Hiszpanie się nie poddawali, walczyli, robili, co mogli, ale mogli niewiele. Wolff i spółka cały czas utrzymywali bezpieczną przewagę i nie pozwolili rywalom zbliżyć się na dystans mniejszy niż trzy bramki. Na przerwę zeszli, prowadząc czterema.
Po wznowieniu gry niewiele się zmieniło. Niemcy nadal dominowali, nadal dyktowali warunki, a Hiszpanie byli bezradni. Przewaga naszych sąsiadów rosła i gdy w 51. minucie sięgnęła siedmiu bramek (19:12), stało się jasne, że to oni zostaną mistrzami Europy. I tak oczywiście się stało, podopieczni Manolo Cadenasa (na co dzień pracującego w Płocku) byli bezsilni. Ostatecznie Niemcy wygrali 24:17, pewnie, wysoko, dominując od pierwszej do ostatniej minuty.
Przed rozpoczęciem mistrzostw takiego scenariusza nie spodziewał się nikt. Przed finałem nikt nie sądził, że będzie on tak jednostronny. Ale bądźmy szczerzy: po polskim turnieju, pięknym, niepowtarzalnym, w piłce ręcznej nie ma już niczego pewnego, a sensacje... Cóż, przyjmowane są jako coś normalnego, niemal oczywistego.
Niemcy – Hiszpania 24:17 (10:6).
Niemcy: Andreas Wolff – Kai Haefner 7, Rune Dahmke 4, Tobias Reichmann 3, Steffen Faeth 3, Hendrik Pekeler 2, Julius Kuehn 1, Johannes Sellin 1, Erik Schmidt 1, Martin Strobel 1, Jannik Kohlbacher 1, Simon Ernst, Niclas Pieczkowski, Finn Lemke, Fabian Wiede.
Hiszpania: Arpad Sterbik – Raul Entrerrios 5, Victor Tomas 4, Alex Dujshebaev 3, Antonio Garcia 2, Valero Rivera 1, Cristian Ugalde 1, Joan Canellas 1, Julen Aguinagalde, Jorge Maqueda, Gedeon Guardiola, Eduardo Gurbindo, Viras Morros De Argila.
Piotr Skrobisz