O 7. miejsce. Dla kibiców, Bieglera i dla siebie
Piątek, 29 stycznia 2016 (12:42)We Wrocławiu, a nie w Krakowie, o siódme miejsce, a nie o finał mistrzostw Europy zagrają dziś ze Szwedami polscy piłkarze ręczni. Początek o 16.00.
Jeszcze w środę po południu taki scenariusz wydawał się nam absolutnie nierealny, bo Biało-Czerwoni mieli przed sobą piękną perspektywę walki o podium, może nawet miejsce na samym jego szczycie, równoznaczne z otrzymaniem kwalifikacji na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Wszystko układało się po ich myśli, znaleźli się na szerokiej autostradzie wiodącej wprost do półfinału turnieju, a jednak w szokujący, zupełnie niezrozumiały sposób przegrali swoją szansę. Klęska w meczu z Chorwacją, najgorszym w historii naszego szczypiorniaka, spowodowała, że miast o finał, nasi powalczą dziś o siódme miejsce. Tylko siódme miejsce.
Musieli przez to opuścić Kraków, gdzie toczyć się będzie decydująca batalia mistrzostw. Przeprowadzka do Wrocławia odbyła się w ciszy, bo inaczej być nie mogło. Polaków niepowodzenie sprzed dwóch dni straszliwie zabolało, bo liczyli na coś zupełnie innego i na coś zupełnie innego byli przygotowani. Podróżując, już wiedzieli, że po raz ostatni wsiedli do autokaru z trenerem Michaelem Bieglerem. Niemiec podał się do dymisji, została ona przyjęta i lada monet kadra zostanie powierzona komuś innemu. Prawdopodobnie Polakowi; takie też życzenie wyrazili zawodnicy, powstrzymując się oczywiście od podawania konkretnych nazwisk.
Dziś Biało-Czerwoni pożegnają się zatem z obecnym szkoleniowcem. Pożegnają się też z kibicami i właśnie dla nich postarają się zrobić, co w ich mocy, by turniej zakończyć udanie. – Nasi kibice byli niesamowici, to prawdziwi i najwięksi zwycięzcy mistrzostw. Mamy wobec nich zobowiązania – podkreślił Krzysztof Lijewski.
Nasi są przybici, zdołowani, ale można mieć pewność, że zostawią na boisku serce i zdrowie. Dla kibiców, dla Bieglera, ale i dla samych siebie, bo dla własnego morale byłoby wskazane szybko podnieść się po klęsce.
Najnowsza historia spotkań ze Szwedami pokazuje, że we Wrocławiu dojdzie do widowiska atrakcyjnego, ciekawego i nieprzewidywalnego. Wielu sympatyków piłki ręcznej do dziś wspomina niewiarygodne spotkanie z Euro 2012, kiedy to do przerwy Polska przegrywała z „Trzema Koronami” 9:20, a jednak po fantastycznej pogoni zdołała zremisować. Dwa lata później, podczas kolejnych mistrzostw kontynentu, nasi wygrali 35:25, a tego spotkania nigdy nie zapomni Piotr Wyszomirski, bo interweniował w nim z przeszło 70-procentowa skutecznością.
Tuż po zakończeniu meczu Biało-Czerwonych, o piąte miejsce zagrają Francja z Danią. Natomiast w Krakowie rozegrane zostaną pojedynki półfinałowe, w których zmierzą się Norwegia z Niemcami (18.30) oraz Hiszpania z Chorwacją (21.00). Ich wyników nie sposób przewidzieć, bo nikt nie spodziewał się, że skład czołowej czwórki może wyglądać właśnie tak – poza Hiszpanią, typowaną do medalu. Polskie mistrzostwa są turniejem sensacji, dlatego dziś żadne rozstrzygnięcie już nie zaskoczy.
Piotr Skrobisz