Djoković w finale
Czwartek, 28 stycznia 2016 (20:31)Serb Novak Djoković nie dał dziś szans Rogerowi Federerowi i awansował do finału Australian Open. Pojedynek, na który ostrzyli sobie apetyty sympatycy tenisa, nieco rozczarował, głównie z powodu słabszej niż oczekiwano postawy Szwajcara.
Federer jest rekordzistą pod względem liczby zwycięstw w Wielkim Szlemie. Ma ich na koncie aż 17, ale ostatnie odniósł dość dawno temu, bo w 2012 roku (Wimbledon). W kolejnych latach miał co prawda kilkakrotnie szansę dorobek ten poprawić, jednak zwykle na drodze stawał mu ten sam rywal: Djoković. Dziś panowie zmierzyli się w półfinale i wszyscy spodziewali się pięknej i wyrównanej gry. Tymczasem w dwóch pierwszych setach emocji zabrakło, bo Serb całkowicie zdominował wydarzenia na korcie. Grał świetnie, udawało mu się niemal wszystko, a Federer kompletnie nie mógł znaleźć recepty na tak dysponowanego przeciwnika. W efekcie Novak oddał Rogerowi zaledwie trzy gemy (i to w obu partiach) – co było ogromnym zaskoczeniem. Federer się jednak nie poddał i w trzeciej odsłonie pokazał, że wciąż jest tenisistą wielkim. Ale był to tylko fragment, jedyny taki moment, bo w czwartej partii wszystko wróciło do normy. Djoković znów dominował i zaskakująco łatwo zwyciężył 6:1, 6:2, 3:6, 6:3. Całe spotkanie trwało dwie godziny i 19 minut.
– Faktycznie, w dwóch pierwszych setach zagrałem niewiarygodny tenis, ale w meczach z Rogerem trzeba tak grać, by go pokonać. Dzięki temu potem było mi już łatwiej – skomentował Serb, który stanie przed szansą na szósty w karierze triumf w Australian Open. Jest jedynym tenisistą, który w Open Erze tenisa zwyciężył w Melbourne trzy razy z rzędu.
– Opracowałem plan na to spotkanie, jednak Novak nie pozwolił mi go zrealizować. W pewnym stopniu sam mu w tym pomogłem, bo nie pokazałem wszystkiego, co mogłem. Nie jestem jednak aż tak bardzo rozczarowany, bo udowodniłem, że nadal mogę grać na najwyższym poziomie – podkreślił Federer.
Był to 45. pojedynek między tymi zawodnikami. Djoković wysunął się na prowadzenie w ich wewnętrznej klasyfikacji, bo odniósł 23. zwycięstwo. Finałowego rywala pozna jutro, będzie nim lepszy z pary Brytyjczyk Andy Murray – Kanadyjczyk Milos Raonic.
Piotr Skrobisz