Niemcy o rosyjskiej propagandzie
Środa, 27 stycznia 2016 (12:18)Zdaniem niemieckich komentatorów, Kreml wykorzystuje przypadek rzekomo zgwałconej dziewczynki do podburzania Niemców pochodzących z Rosji przeciw rządowi w Berlinie. Celem propagandy jest osłabienie UE i odwrócenie uwagi własnych obywateli od kryzysu w Rosji.
Prezydent Władimir Putin „próbuje podburzyć (przeciwko rządowi) Niemców pochodzących z Rosji” – pisze Richard Herzinger w „Die Welt” i zaznacza, że Niemcy – tak jak przedtem Ukraina – stały się celem „agresywnej propagandy” Rosji posługującej się „dezinformacją w celu destabilizacji”.
Jego zdaniem, Kreml traktuje mieszkańców Niemiec posiadających rosyjskie korzenie jak swoich „podopiecznych”, podobnie jak mówiących po rosyjsku obywateli Ukrainy.
„Upiorne wrażenie sprawia bezczelność (szefa MSZ Siergieja) Ławrowa”, który nazwał ofiarę rzekomego przestępstwa „nasza Lizą”. „Podobnie jak mówiący po rosyjsku obywatele Ukrainy i innych krajów także mieszkający tutaj (w Niemczech) ludzie rosyjskiego pochodzenia mają zostać uznani za podopiecznych Moskwy” – zauważa Herzinger.
Komentator apeluje do niemieckiego rządu, aby wezwał ambasadora Rosji i zaprotestował przeciwko oszczerstwom i próbom podminowania demokratycznego ładu w Niemczech.
„Sueddeutsche Zeitung” nawiązuje do wypowiedzi Ławrowa, że Rosja będzie bronić praw swoich rodaków za granicą, i zaznacza, że jego słowa „wywołują określone skojarzenia”. „Czyż ochrona rosyjskich »rodaków« nie była pretekstem do aneksji Krymu?” – pyta autor komentarza Julian Hans.
Publicysta uspokaja przy tym czytelników, zapewniając, że Rosja nie ma zamiaru anektować Berlina ani wywoływać wojny domowej w Niemczech. „Ale zdjęcia słabej Europy, w której panuje chaos, są mile widziane w rosyjskiej telewizji propagandowej” – twierdzi Hans. „Historie o Rosjanach, którzy są zagrożeni za granicą, sprawiają, że coraz gorsze życie we własnym kraju wydaje się bardziej znośne. Lepszy znany kryzys w domu niż gwałty i chaos na Zachodzie” – czytamy w „SZ”.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” przepowiada, że w walce o władzę Putin będzie nadal dyskredytował demokrację. Demokracja ma stać się – według Putina – „symbolem niepewności, strachu i obłudy”, tak jak Majdan ma być symbolem nędzy i wojny – pisze Friedrich Schmidt.
Kryzys migracyjny jest dlatego dla rosyjskiego prezydenta szansą na to, aby przekonać własnych obywateli, że „gdzie indziej jest jeszcze gorzej niż w domu”. „Jego cele idą jeszcze dalej: co osłabia UE, jest korzystne dla Kremla. Poszczególne kraje można łatwiej szantażować” – pisze Schmidt.
RP