A teraz uczta: Djoković kontra Federer
Wtorek, 26 stycznia 2016 (20:23)Serb Novak Djoković i Szwajcar Roger Federer awansowali dziś do półfinału wielkoszlemowego Australian Open. Zmierzą się w nim w wielkim boju o finał, a to gwarantuje niezapomniane emocje i wspaniałą tenisową ucztę.
Djoković i Federer to dwie największe gwiazdy tenisa i dwa nazwiska zapewniające wielkie widowiska. W ostatnich latach spotykali się często w finałach turniejów najwyższej kategorii i zawsze lepszy okazywał się Serb. Szwajcar, do którego należy rekord wygranych w Wielkim Szlemie (aż 17 razy), nie może się doczekać na kolejny triumf od Wimbledonu roku 2012. Jak na zawodnika tej klasy, tych umiejętności i oczekiwań to naprawdę długi szmat czasu.
Dziś do półfinału awansował jako pierwszy. Pokonał groźnego i bardzo niewygodnego Czecha Tomasa Berdycha 7:6 (7-4), 6:2, 6:4. – Tomas to jeden z tych zawodników, dzięki którym stajesz się lepszym tenisistą. Przez lata sprawiał mi wiele kłopotów i zmuszał do jeszcze cięższej pracy – komplementował rywala Federer, tym razem zdecydowanie lepszy. Poza pierwszym setem, wyrównanym, rozstrzygniętym dopiero w końcówce, 34-latek z Bazylei dominował i całkowicie kontrolował to, co dzieje się na korcie.
Federer dzięki temu po raz 12. awansował do półfinału Australian Open. Po raz 39. znalazł się w „czwórce” turnieju Wielkiego Szlema. W Melbourne był najlepszy czterokrotnie, po raz ostatni w 2010 roku. W poprzednim sezonie zanotował największą wpadkę, odpadając już w trzeciej rundzie, lecz był to tylko wypadek przy pracy. Teraz jest nie tylko głodny sukcesów, ale i niezwykle mocny i w świetnej formie. Czy na tyle, by wreszcie znaleźć sposób na Djokovicia, to się dopiero okaże.
Najwyżej rozstawiony i broniący tytułu Serb pokonał dziś Japończyka Keia Nishikorego 6:3, 6:2, 6:4. Azjata w niedalekiej przeszłości potrafił odprawić Novaka z kwitkiem, ale tym razem pojedynek był niemal całkowicie jednostronnym widowiskiem. Pierwsze dwa sety Serb zdominował, poczynając sobie swobodnie, na luzie. W trzecim Nishikori postawił mu się najmocniej, choć paradoksalnie musiał wtedy skorzystać z pomocy medycznej. Japończyka nie było jednak stać nawet na wygranie jednego seta, Djoković sprawę zamknął w trzech, po nieco ponad dwóch godzinach gry.
Lider rankingu może się w Melbourne pochwalić niesamowitymi liczbami. Wygrał rozgrywany tam turniej pięciokrotnie. Jako jedyny w Open Erze tenisa uczynił to trzy razy z rzędu. Zwyciężył w 37 z 38 ostatnich meczów. – Czułem się na korcie bardzo dobrze – podsumował dzisiejsze starcie.
Bilans dotychczasowych pojedynków Federera z Djokoviciem jest remisowy, obaj wygrali po 22 spotkania.
Piotr Skrobisz