Wielka gra Radwańskiej. Teraz Serena
Wtorek, 26 stycznia 2016 (13:09)Wspaniały dzień Agnieszki Radwańskiej. Polka awansowała dziś do półfinału wielkoszlemowego Australian Open, w którym zmierzy się z liderką światowego rankingu tenisistek, Amerykanką Sereną Williams.
W ćwierćfinale rozgrywanej w Melbourne imprezy krakowianka spotkała się z Carlą Suárez Navarro. Wszyscy spodziewali się wyrównanego pojedynku, prawdziwej bitwy, o wyniku której mogą rozstrzygnąć detale. Jedna akcja, jedna udana bądź zepsuta piłka. Do tej pory, w tegorocznej edycji Australian Open, Radwańska grała z niżej od siebie notowanymi zawodniczkami – często sporo niżej. Hiszpanka była pierwszą z absolutnego topu, w związku z czym przed rozpoczęciem spotkania nie brakowało pytań. I o ile we wcześniejszych rundach Agnieszka miewała przestoje, momenty dobre przeplatając słabszymi, o tyle dziś pokazała tenis na najwyższym poziomie, godny czwartej rakiety globu, potwierdzający tylko, iż znajduje się w nadzwyczajnej formie.
Od początku przeważała. Nie pozwoliła rywalce narzucić swych warunków, ba, nie pozwoliła jej na chwilę oddechu. Od pierwszej piłki zaatakowała, poczynając sobie bardzo odważnie i ofensywnie. Widać było, że Radwańska nie chce pozwolić sobie na najmniejszą pomyłkę, chwilę dekoncentracji czy słabości. Błyskawicznie złapała wiatr w żagle, a Suárez Navarro kompletnie nie potrafiła złapać właściwego rytmu gry. Hiszpanka popełniała błędy, nawet przy prostych, wydawało się, akcjach, a Polka parła do przodu. W pierwszym secie oddała rywalce tylko jednego gema, przy stanie 4:0. Takiego scenariusza chyba nikt się nie spodziewał.
W drugiej partii Suárez Navarro opanowała nerwy i zaczęła grać zdecydowanie lepiej. Mecz zrobił się bardzo interesujący, szczególnie że z obu stron nie brakowało ładnych, pomysłowych akcji. Radwańska prowadziła 3:1, ale rywalka doprowadziła do remisu. Potem było 4:3, a w ósmym gemie Hiszpanka prowadziła 40:15. Była krok od wyrównania, jednak Polka się wybroniła, potem przechyliła szalę na swoją stronę, a w kolejnym gemie postawiła kropkę nad i. Wygrała cały mecz 6:1, 6:3, po 88 minutach walki, w pięknym stylu, wzbudzając zachwyt tenisowego świata. Agnieszka zanotowała w nim 15 uderzeń wygrywających i zaledwie 13 niewymuszonych błędów, a jej przeciwniczka – odpowiednio – 22 i 45. – Wiedziałam, że to będzie bardzo trudne spotkanie, dlatego zrobiłam wszystko, by jak najbardziej skupić się na serwisie i być agresywną. Wynik może mylić, bo wcale nie było tak łatwo, jakby się mogło komuś wydawać. Gra była naprawdę zacięta – przyznała Radwańska.
Teraz zmierzy się z wyzwaniem największym z możliwych, bo na jej drodze stanie młodsza z sióstr Williams. Dziś Amerykanka pokonała Rosjankę Marię Szarapową 6:4, 6:1, odnosząc... 18. z rzędu zwycięstwo z tą tenisistką. Teraz ma nadzieję na siódmy triumf w kortach Melbourne Park. Zawsze, gdy tylko docierała do półfinału Australian Open, potem go wygrywała. – Ale w sporcie nie ma niczego pewnego, nie ma też żadnej gwarancji – skomentowała jednak Williams.
– Będę musiała zagrać swój najlepszy tenis, bez najmniejszego błędu. Wtedy mogę powalczyć z Sereną – przyznała Radwańska, która dziś wygrała 13. z rzędu pojedynek. W tym sezonie ani razu nie zeszła z kortu pokonana.
Piotr Skrobisz