Białoruś pokonana, czyli krok w stronę półfinału
Poniedziałek, 25 stycznia 2016 (22:37)Polscy piłkarze ręczni pokonali dziś w Krakowie Białoruś 32:27, wykonując bardzo ważny krok na drodze do najlepszej czwórki mistrzostw Europy. Znajdą się w niej na pewno, jeśli w środę wygrają z Chorwacją.
Choć Białoruś nie należy do piłkarskiej elity, w ostatnich latach sprawiała Biało-Czerwonym sporo problemów. Nasi spotykali się z nią na ważnych imprezach i choć wygrywali, to zawsze minimalnie, po bardzo dramatycznych i wyrównanych bojach. Nawet przed dzisiejszym niektórzy z Biało-Czerwonych przekonywali, iż nie zdziwią się, jeśli spotkanie znowu będzie przypominać horror. Na szczęście do tego nie doszło, obyło się bez nerwowej końcówki i zażywania środków uspokajających.
Początek był jednak wyrównany. Białorusini się postawili, walczyli ambitnie, odpowiadali golami na trafienia naszych. Wśród Biało-Czerwonych podobała się gra Michała Daszka. Krytykowany za wcześniejsze występy bardzo się starał, zdobywał bramki po efektownych akcjach, słowem udowadniał, iż opinie o jego dużym talencie wcale nie są przesadzone. Jeszcze w 11. minucie na tablicy wyników widniał remis 7:7. Po golach Piotra Chrapkowskiego i Michała Jureckiego Polacy odskoczyli na dwie bramki i prowadzenia już nie oddali. Decydujące dla losów spotkania okazało się ostatnie dziesięć minut pierwszej połowy. Nasi wybudowali wówczas mur przed własną bramką, a nawet jeśli Białorusini się przez niego przedzierali, to świetnie interweniował Sławomir Szmal. Nasz kapitan nie dał się pokonać nawet z rzutu karnego. Świetna końcówka pozwoliła podopiecznym Michaela Bieglera odskoczyć na dystans sześciu goli i to praktycznie rozstrzygnęło losy meczu.
Tuż po przerwie Polacy nawet przyspieszyli. Widać było w nich pasję, agresję, ambicję i chęć odniesienia jak najbardziej efektownego zwycięstwa. Rywale byli bezradni, gdy Jurecki, Michał Szyba i Adam Wiśniewski pokonywali ich bramkarza. Przewaga Biało-Czerwonych wzrosła do dziesięciu trafień i chyba uznali, iż nie wypada przeciwnika tak boleśnie nokautować. Na kilka minut stanęli, Białorusini zdobyli cztery bramki z rzędu i dopiero efektowny rzut Karola Bieleckiego przerwał niemoc. W ostatnich fragmentach rywale zmniejszyli nieco straty, jednak nasi nie pozwolili, by choć na moment zrobiło się nerwowo. Wygrali wysoko, pewnie i uczynili ważny krok na drodze do półfinału. Zagrają w nim na pewno, jeśli w środę pokonają Chorwację.
Do wielkiej sensacji niewiele zabrakło w drugim dzisiejszym meczu grupy 1. Niedoceniana Macedonia długo i wysoko wygrywała z Norwegią, w drugiej połowie nawet pięcioma golami, ostatecznie zremisowała 31:31. Sprawiła murowanym faworytom wiele problemów, a ci dopiero w ostatniej chwili uciekli spod stryczka...
Polska – Białoruś 32:27 (19:13).
Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski – Michał Jurecki 9, Michał Szyba 6, Michał Daszek 5, Kamil Syprzak 3, Karol Bielecki 2, Piotr Chrapkowski 2, Piotr Grabarczyk 2, Adam Wiśniewski 2, Przemysław Krajewski 1, Maciej Gębala 0, Rafał Gliński 0, Bartosz Konitz 0, Krzysztof Lijewski 0, Jakub Łucak 0.
Białoruś: Wiaczasław Sołdatenko, Alieksiej Kiszoł – Siarhiej Szyłowicz 6, Barys Puchowski 5, Andriej Jurynow 4, Artiom Karałek 4, Uładzisław Kulesz 4, Aleksiej Chadkiewicz 3, Maksim Baranow 1, Dmitrij Nikulenkow 0, Aleksander Pacykailik 0, Siarhiej Rutenka 0, Aleksander Titow 0.
Piotr Skrobisz