• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Nieszczęście rywalki ratunkiem Radwańskiej

Niedziela, 24 stycznia 2016 (19:03)

Agnieszka Radwańska była już jedną nogą poza burtą Australian Open, ale szczęśliwie się uratowała i awansowała do ćwierćfinału rozgrywanego w Melbourne wielkoszlemowego turnieju.

Nasza tenisistka grała dziś z Niemką Anną-Leną Friedsam i była zdecydowaną faworytką. Co prawda przekonywała, że sklasyfikowana na 82. miejscu w światowym rankingu rywalka łatwo skóry nie sprzeda, ale wszyscy spodziewali się dość spokojnej przeprawy. Tymczasem na początku spotkania kibice przecierali oczy ze zdumienia, bo to Friedsam była stroną atakującą i dominującą. Niemka walczyła bez żadnych kompleksów, narzucając swoje warunki i objęła prowadzenie 4:1. Wydawało się, że wygra seta, ale wtedy wyższy bieg włączyła Radwańska. Zgarnęła cztery gemy z rzędu, objęła prowadzenie i gdy wszyscy spodziewali się, że postawi kropkę nad i, obudziła się jej rywalka. Friedsam doprowadziła do tie-breaka, a w nim, niespodziewanie, przechyliła szalę na swoją stronę. W ten sposób Radwańska przegrała pierwszego seta w obecnej edycji Australian Open.

To niepowodzenie podziałało na Agnieszkę mobilizująco, bo na kolejną partię wyszła naładowana niesamowitą energią. Wygrała ją łatwo, szybko, bez cienia wątpliwości i znów się wydawało, że to koniec marzeń Niemki o sprawieniu sensacji. Tym bardziej że i trzeciego seta Radwańska rozpoczęła od prowadzenia 2:0. Nagle jednak stało się coś niewiarygodnego. Polka stanęła, Niemce zaczęło udawać się niemal wszystko i po kilkunastu minutach na tablicy pojawił się wynik 2:5! Radwańska znalazła się nad przepaścią, jednak w tym momencie rozpoczął się dramat jej rywalki. Friedsam zaczęła skarżyć się na ból lewego uda. Walczyła, lecz widać było, że bieganie sprawia jej coraz więcej trudności. W końcu musiała skorzystać z pomocy medycznej, raz, drugi. Gdy nie była w stanie normalnie zaserwować, rozpłakała się. Przegrała z bólem, przegrała z kontuzją, a jej nieszczęście okazało się szczęściem naszej tenisistki. Radwańska skorzystała bowiem z dramatu Niemki, straty odrobiła i cały mecz – po dwóch godzinach i 32 minutach walki – wygrała 6:7 (6-8), 6:1, 7:5. – Anna-Lena zagrała dziś niesamowicie, a ja byłam już w poważnych tarapatach – przyznała Radwańska, dodając, że „zrobi wszystko, by w Melbourne po raz pierwszy w karierze zagrać w finale”.

Aby jednak to marzenie zrealizować, wpierw będzie musiała w ćwierćfinale pokonać Carlę Suarrez-Navarro. Hiszpanka wygrała dziś z urodzoną w Rosji Australijką Darią Gavrilovą 0:6, 6:3, 6:2. Polka z tą rywalką walczyła do tej pory czterokrotnie i trzy razy wygrała.

Radwańska już teraz poprawiła w Melbourne swe osiągnięcie sprzed roku. Wtedy odpadła bowiem w 1/8 finału, zatem jej rankingowe kontro wzbogaci się o dodatkowe punkty. Jak do tej pory najlepszym wynikiem Polki w Australian Open był półfinał sprzed dwóch lat.

Piotr Skrobisz