Wygrajcie. Marzenia czekają
Sobota, 23 stycznia 2016 (12:35)Mecz z Norwegią może wprowadzić polskich piłkarzy ręcznych wprost na autostradę wiodącą do strefy medalowej mistrzostw Europy. Muszą tylko spełnić podstawowy warunek: zwyciężyć.
Obie te drużyny, jako jedyne w grupie 1, awansowały do niej z kompletem czterech punktów na koncie. Znalazły się przez to w znakomitej pozycji wyjściowej, bo wszystko tak naprawdę zależy tylko od nich. Nie muszą na nikogo się oglądać, nie muszą kalkulować, czy zastanawiać się, jakie wyniki padną w pojedynkach konkurentów. Jeśli będą zwyciężać, niezależnie od wszystkiego, znajdą się w najlepszej czwórce turnieju i powalczą o spełnienie marzeń, czyli medale i olimpijską kwalifikację.
W pierwszej fazie mistrzostw lepsze wrażenie pozostawili po sobie Polacy, którzy zakończyli ją z kompletem sześciu punktów na koncie. Pokonali Serbię, Macedonię oraz – po porywającym widowisku – Francję. To ich uskrzydliło, wzmocniło wiarę, ale cały czas pozostali obiema nogami twardo na ziemi. Wiedzą, że są blisko, lecz jednocześnie daleko, bo przed nimi trzy ciężkie pojedynki, w tym ten najtrudniejszy, dzisiejszy, z Norwegią.
Mecz z Francją Biało-Czerwoni rozegrali we wtorek. Po nim mieli kilka dni czasu na odpoczynek, regenerację, podleczenie urazów, opracowanie taktyki i odpowiednie przygotowanie się do kolejnych spotkań. – Potrzebowaliśmy odpoczynku, choćby po to, by nabrać na nowo głodu grania. Siły na czekające nas spotkania na pewno potrzebujemy, a nie trzeba przypominać, jak wielka będzie ich stawka – podkreślił Krzysztof Lijewski.
Norwegów komplementował. – To bardzo ciekawy zespół, w którym występuje wielu młodych zawodników, lecz już doświadczonych i mających za sobą wiele rozegranych meczów, czy to w Bundeslidze, czy Lidze Mistrzów. Imponują twardą defensywą i szybkimi kontratakami – dodał jeden z liderów naszej narodowej drużyny.
– Wiemy, że sobotni mecz może otworzyć drzwi do półfinałów, jednak się tym nie ekscytujemy. Nie wybiegamy bowiem daleko w przyszłość, zachowujemy pokorę i stąpamy mocno po ziemi. Postaramy się zagrać tak jak z Francją. Wtedy dało to znakomity efekt, teraz też powinno – przyznał kapitan, Sławomir Szmal.
Polacy, podobnie jak we wcześniejszych meczach, liczą na wsparcie kibiców, i na pewno je otrzymają. Trybuny wypełnią się do ostatniego miejsca, a co znaczy doping 15 tysięcy gardeł, nie trzeba dodawać. – Kibice są niesamowici, prowadzą nas do celu, unoszą. To niewiarygodne uczucie widzieć pełne trybuny nawet wtedy, gdy wychodzimy dopiero na rozgrzewkę – powiedział Kamil Syprzak.
Mecz Polska – Norwegia rozpocznie się w krakowskiej Tauron Arenie o 20.30. wcześniej, bo o 18.15 odbędzie się drugi niezwykle ważny dla układu sił w grupie 1 pojedynek Francji z Chorwacją. Na razie wszystkie te ekipy mają na kontach po cztery punkty, ale pamiętajmy, że Francja z Chorwacją rozegrały po jednym meczu więcej. Po dwóch sobotnich spotkaniach będziemy wiedzieć dużo więcej i miejmy nadzieję, że późnym wieczorem będziemy mogli Państwu obwieścić, iż Biało-Czerwoni są krok od medalu.
Piotr Skrobisz