• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Platforma poniosła spektakularną klęskę

Czwartek, 21 stycznia 2016 (10:17)

Nikt rozumny nie ma chyba wątpliwości, że Platforma, która parła do debaty o sprawach Polski w Parlamencie Europejskim, w wyniku takiego, a nie innego jej przebiegu poniosła spektakularną klęskę.

Przyznają to nawet najbardziej zagorzali jej zwolennicy, czego chyba najdobitniejszym przykładem jest wtorkowy wpis Waldemara Kuczyńskiego (byłego ministra w rządzie Tadeusza Mazowieckiego) na jednym z portali społecznościowych Platforma.org: „Daliście ciała tchórzliwa bez klasy. Mówią, że nawet zwialiście z sali”.

Z kolei w środę Kuczyński umieścił kolejny wpis nie pozostawiający złudzeń: „Mocne końcowe przemówienie B. Szydło. Wygrała, a tchórzliwa PO na łopatkach”, na co Leszek Miller napisał na tym samym portalu: „Waldemarze, co prawda, to prawda”.

Zasadniczo w internecie od wtorkowego wieczora dominuje narracja o klęsce Platformy w związku z debatą w PE poświęconą Polsce, a niektórzy komentatorzy posuwają się nawet do wpisów „że Platforma tak nie lubi Polski, że nawet pogrzeb urządziła sobie w Strasburgu”.

W tej sytuacji europosłowie Platformy zwołali wczoraj rano konferencję prasową w PE, na której tłumaczyli dziennikarzom, że we wtorkowej debacie nie atakowali Polski, ponieważ chcieli dać szansę premier Szydło, ale skoro ona w swoim przemówieniu oskarżała rządy Tuska i Kopacz, to teraz już jej „nie odpuszczą”.

Wynikało z tych wypowiedzi, że będą atakować rząd Beaty Szydło na europejskim forum, że są zadowoleni z tego, że sprawa Polski nie zejdzie z agendy instytucji europejskich (Komisji i Parlamentu), ba, nie mają nic przeciwko temu, żeby Parlament uchwalił w lutym rezolucję w sprawie naszego kraju (choć nie poinformowali, jak będą głosować w tej sprawie).

Skoro takiej rezolucji chcą europejscy socjaliści, a europosłowie Platformy nie powstrzymają chadecji, do której należą, aby taką rezolucję wsparła, to zapewne zostanie ona uchwalona na najbliższej sesji PE w lutym.

Platformę w tych działaniach szkalujących Polskę niestety wspiera przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który prawdopodobnie już wie, że jego 2,5-letnia kadencja w Radzie będzie pierwszą i ostatnią, i w związku z tym dobrze jest „nie wypaść” z polskiej polityki.

Stąd jego uszczypliwości, jakich nie szczędził prezydentowi Andrzejowi Dudzie na konferencji prasowej po zakończeniu spotkania, które odbyło się w ostatni poniedziałek w Brukseli.

Była więc sugestia o konieczności przejścia prezydenta Andrzeja Dudy „na jasną stronę mocy” czy też stwierdzenia o tym, „że w Brukseli pracuje się w dzień, a nie w nocy, a to wyklucza teorie spiskowe”.

Ale nie tylko te uszczypliwości pod adresem obecnego prezydenta świadczą o tym, że Tusk wspiera Platformę w walce z Prawem i Sprawiedliwością i że chce odegrać jeszcze jakąś rolę w polskiej polityce.

Okazało się, że Tusk zmienił o 180 stopni także swoją opinię w sprawie legalności postępowania KE wobec naszego kraju.

Najpierw on i służby prawne Rady stały na stanowisku, że uruchomienie procedury sprawdzającej przez Komisję wobec Polski nie ma podstaw prawnych i oznacza próbę rozszerzenia przez nią swoich uprawnień, ale już wczoraj podczas debaty nad podsumowaniem prezydencji luksemburskiej w UE Tusk powiedział zupełnie co innego.

Stwierdził, „że decyzja Komisji w sprawie Polski jest optymalna i on się z nią zgadza i będzie ją popierał”, co dobitnie pokazuje, że Tusk i Platforma są żywotnie zainteresowani tym, żeby sprawy Polski były cały czas na agendzie instytucji europejskich.

Wszystkie te działania Platformy i wspierającego ją Tuska wydają się jednak przeciwskuteczne po wtorkowej zwycięskiej debacie dla rządu Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim.

Platforma, „donosząc” na Polskę i przyczyniając się do przeprowadzenia debaty w PE, w jej wyniku poniosła spektakularną klęskę i żadne konferencje prasowe i wyjaśnienia, nawet wspierane przez przewodniczącego Tuska, już jej nie pomogą.

Dr Zbigniew Kuźmiuk