Bańka: Zainwestujemy w sport dzieci i młodzieży
Wtorek, 19 stycznia 2016 (21:35)Mocna inwestycja w sport dzieci i młodzieży będzie jednym z najważniejszych zadań Ministerstwa Sportu i Turystyki kierowanego przez Witolda Bańkę. O swych planach szef resortu opowiedział w „Rozmowach niedokończonych” w Telewizji Trwam.
Polski sport ma się dobrze, Biało-Czerwoni odnoszą sukcesy na arenach wielkich imprez, ale nie znaczy to, że nie może być lepiej. Może, a największą troską trzeba otoczyć sport dzieci i młodzieży. Czyli – zadbać o przyszłość, w szerokim tego słowa rozumieniu.
– Kondycja młodego pokolenia spada, a badania naukowe pokazują, że w tej kwestii się uwsteczniamy. Testy aktywności fizycznej przeprowadzone obecnie pokazują przepaść z podobnymi testami wykonanymi w przeszłości – podkreślił Bańka. Ministerstwo dołoży zatem wszelkich starań, by w tej kwestii coś się zmieniło. By najmłodsi ruszyli od komputerów i tak jak to bywało dawniej, przenieśli swą aktywność na podwórka i przyszkolne boiska.
– Chcemy powrócić do sprawdzonej idei Szkolnych Klubów Sportowych, zajęć pozalekcyjnych, z których wielu z nas korzystało. To na nich nauczycie WF-u zachęcali dzieciaki do uprawiania sportu, wyłuskiwali talenty, przekazując je potem do profesjonalnych klubów. Chcemy wrócić do organizacji Ogólnopolskich Olimpiad Młodzieży. Dla większości dzieciaków były one pierwszymi mistrzostwami Polski z prawdziwego zdarzenia, a zdobywane na nich medale motywowały do dalszej pracy i zachęcały do pozostania przy sporcie. To były niezwykle ważne imprezy, nobilitujące, a przez samą nazwę mające wręcz rangę olimpijską – powiedział minister sportu.
Kierowany przez niego resort z większą niż do tej pory uwagą pochyli się nad małymi klubami, często z małych miejscowości i wsi. To z nich wywodzi się bowiem wielu wspaniałych sportowców, medalistów igrzysk i mistrzostw świata. – Wiemy dobrze o ich problemach i potrzebach. W tych klubach pracują wspaniali trenerzy, fachowcy, najczęściej swoją pracę wykonujący społecznie, bez odpowiedniego wynagrodzenia. Zmienimy to, by nie doprowadzić do sytuacji, iż tych ludzi zabraknie – zaznaczył Bańka.
Oczywiście wszystko to nie znaczy, że ministerstwo skoncentruje się wyłącznie na sporcie dzieci i młodzieży, zaniedbując profesjonalny. – Gdybyśmy jednak skupili się wyłącznie na zawodowcach, oznaczałoby to myślenie krótkowzroczne. Być może udałoby się jeszcze odnieść jakiś sukces na jednej, dwóch, może trzech dużych imprezach, ale potem doszlibyśmy do ściany. Musimy zadbać o wychowanie następców – przyznał.
Rok 2016 jest rokiem igrzysk w Rio de Janeiro, dlatego, przynajmniej na razie, ministerstwo wstrzymuje się z większymi reformami sportu profesjonalnego. – To nie czas i miejsce, na kilka miesięcy przed igrzyskami nie można mówić o poważniejszych zmianach czy tym bardziej rewolucjach. Zawodnicy muszą mieć zapewniony spokój, ciągłość szkoleniową i przygotowań – zaznaczył Bańka. Już wcześniej wyszedł naprzeciw oczekiwaniom środowiska, proponując podwyższenie liczby miejsc na zawodach najwyższej rangi (igrzyska, mistrzostwa świata i Europy), które umożliwią otrzymywanie ministerialnego stypendium. W seniorach byłyby to pozycje nie 1-8, jak dotychczas, tylko 1-12, zaś w juniorach nie 1-3, tylko 1-6 lub 8.
Piotr Skrobisz