Dokonać niemożliwego, czyli wygrać z Francją
Wtorek, 19 stycznia 2016 (13:07)Stawką dzisiejszego meczu polskich piłkarzy ręcznych z Francją będzie nie tylko pierwsze miejsce w grupie A, ale i fantastyczna pozycja wyjściowa przed drugą rundą mistrzostw Europy.
Z każdej grupy awans zdobywają po trzy najlepsze zespoły, z zachowaniem wyników rozegranych do tej pory (między sobą) spotkań. Polska i Francja drugą rundę na pewno rozpoczną zatem z dwoma punktami na koncie (bo do tej pory pokonały zarówno Serbię, jak i Macedonię, a jedna z tych drużyn awansuje razem z nimi), a mogą ich mieć cztery albo trzy (jeśli dziś wieczorem ich pojedynek zakończy się remisem). Cztery punkty na początek kolejnej fazy oznaczałyby fantastyczną pozycję wyjściową i szeroką drogę do półfinału.
Stawka będzie zatem gigantyczna. Polacy marzą o tym, by w mistrzostwach Europy, przed własną publicznością, przejść do historii, zdobyć medal. Nasza narodowa drużyna jeszcze nigdy w imprezie tej rangi nie dotarła do podium, tylko raz uplasowała się tuż za nim, na czwartym miejscu. Ale też Francja jest dla niej najbardziej niewygodnym rywalem, przynajmniej w ostatniej dekadzie. – Jeszcze nigdy z nią nie wygrałem – przypomniał bramkarz Sławomir Szmal.
Trójkolorowi są najbardziej utytułowaną drużyną świata, która w ostatnich latach wywalczyła dosłownie wszystko. W Pekinie i Londynie zdobyli mistrzostwo olimpijskie. W 2009, 2011 i 2015 r. zostali mistrzami świata. W 2006, 2010 i 2014 r. wygrali rywalizację na mistrzostwach Europy. Czy potrzeba dodać coś więcej? Nie, te wyniki, te sukcesy są wystarczającym świadectwem potęgi reprezentacji Francji.
Mimo to Polacy wierzą, że dziś zdołają sprawić sensację. Że dokonają niemożliwego. – Francuzi są świetni, ale nie są nadludźmi. Też się mylą, też mają słabości, a my potrafimy grać w piłkę ręczną – powiedział Jakub Łucak. – Wierzę, że możemy z Francją nie tylko powalczyć, ale i zwyciężyć, musimy tylko spełnić jeden podstawowy warunek: zagrać o wiele lepiej niż z Macedonią i to w każdym elemencie, obronie i ataku – dodał Michał Szyba.
Dziś Biało-Czerwoni będą musieli sobie poradzić bez Bartosza Jureckiego. Jednemu z filarów naszej drużyny odnowiła się bowiem kontuzja i przez kilka najbliższych dni grze kolegów będzie musiał przypatrywać się z boku. Być może na decydującą część turnieju jeszcze wróci, by im pomóc, ale w tej chwili wydaje się to mało prawdopodobne. W kadrze zastąpił go Maciej Gębala. – Być może będą miał chwilę, by wyjść na boisko i się pokazać. Francja byłaby wymarzonym przeciwnikiem na debiut w mistrzostwach Europy, a gra przeciw Nikoli Karabaticiowi spełnieniem marzeń. Jeszcze lepiej, gdybym uprzykrzył mu życie – powiedział Gębala.
Mecz Polska – Francja w krakowskiej Tauron Arenie rozpocznie się o 20.30. Wcześniej, bo o 18.15, zmierzą się ze sobą Macedonia i Serbia. Serbia, by pozostać w mistrzostwach, będzie musiała zwyciężyć, Macedonii wystarczy remis.
Piotr Skrobisz