• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Antyrosyjska łata

Poniedziałek, 18 stycznia 2016 (20:47)

Z prof. Włodzimierzem Marciniakiem, rosjoznawcą z akademii Inatianmu w Krakowie, rozmawia Piotr Falkowski

W piątek wiceminister spraw zagranicznych Marek Ziółkowski jedzie do Moskwy rozmawiać o bieżących kwestiach politycznych. Jakie Polska ma atuty w dialogu z Rosjanami?

– Naszym głównym atutem są problemy samej Rosji. Rzecz w tym, by sprecyzować i wyjaśnić, jakie mamy wspólne interesy. Te rozmowy są ważne, bo dowiemy się być może czegoś o zamiarach i intencjach strony rosyjskiej. Do tej pory można było odnotować jeden fakt, a mianowicie, że Rosjanie wzięli pauzę. Ich reakcje na wynik wyborów prezydenckich i parlamentarnych w Polsce były bardzo spokojne, zrównoważone, a oficjalne oświadczenia zawierały w sobie pewne elementy optymizmu. Na przykład winą za pogorszenie stosunków strona rosyjska obciążała poprzedni rząd, co jest wyraźnym awansem w stosunku do obecnego rządu. Co dalej z tego wyniknie, dopiero zobaczymy. Wiele zależy od działania obu stron, od tego, czy i w jakich sprawach znajdą wspólny język. Pogorszenie w stosunkach polsko-rosyjskich, które obserwowaliśmy w latach 2005-2007, nie musi się powtórzyć. Chodzi o to, że być może uda się uciec przed epitetem antyrosyjskości, który jest przypisywany PiS-owi. Coraz bardziej to nasi zachodni partnerzy próbują nas w ten kanał wepchnąć, stosując retorykę zawstydzania, że Polska się zbliża do Putina itd. Kraje zachodnie, zwłaszcza te, które mają szczególnie dobre stosunki z Rosją, stosują wobec nas tego typu zabiegi. Rząd po prostu nie może wpaść w tę pułapkę. A Rosjanie, o ile dobrze odczytuję ich sygnały, też nie chcą, żeby rząd w Warszawie dał się w to wrobić. Na przykład konflikt o pomniki pojawił się, ale był bardzo krótki. Wybuchł i bardzo szybko zgasł. Rosji nie zależy na dalszym zadrażnianiu stosunków z Polską chyba dlatego, że ma złe stosunki prawie ze wszystkimi sąsiadami. Nawiązanie jakiegoś normalnego dialogu z Warszawą może być więc dla Rosji korzystne.

Niedawno Orlenowi udało się podpisać bardzo korzystny kontrakt z Rosnieftem.

– No właśnie. To bardzo charakterystyczne. W ogóle charakter naszych relacji, nie tylko gospodarczych, powinno zmienić uruchomienie gazoportu w Świnoujściu, bo to zlikwiduje podstawowy czynnik tych relacji, jakim jest uzależnienie od dostaw gazu z Rosji. Gazprom może dyktować swoje ceny, co powoduje nierówność stron. Jeśli uda się uruchomić gazoport i kupować dużo gazu skroplonego, to inaczej będzie można rozmawiać z Moskwą, na zasadzie bardziej partnerskiej.

Czy na relacje polsko-rosyjskie ma wpływ przebieg tzw. procesu mińskiego na Ukrainie?

– Konflikt na Ukrainie jest wciąż daleki od uregulowania. Głoszona przez prezydenta Andrzeja Dudę retoryka pokoju na wschodzie w ramach prawa międzynarodowego jest nie do odrzucenia dla strony rosyjskiej, ale też jest ona de facto zdystansowaniem się od procesu mińskiego, gdyż nie jest on niczym innym, jak próbą zamrożenia konfliktu za pomocą obchodzenia prawa międzynarodowego. Zwróćmy uwagę, że gdy polska dyplomacja formułowała ambicje dołączenia do tzw. formatu normandzkiego, Rosjanie zareagowali na to pozytywnie, w przeciwieństwie do Berlina, Paryża i Kijowa. To tworzy jakąś przestrzeń rozmowy, ale trzeba poczekać na efekty wizyty.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski