Cierpliwi i spokojni... poza końcówką
Poniedziałek, 18 stycznia 2016 (13:52)Wytrzymaliśmy nerwowo, byliśmy cierpliwi i spokojni – ocenił niedzielne zwycięstwo nad Macedonią bramkarz Sławomir Szmal. Podobnie jak w meczu z Serbią jego interwencje pomogły przechylić szalę na korzyść naszej narodowej drużyny.
I podobnie jak dwa dni wcześniej Szmal o swej roli i swych zasługach nie chciał za bardzo się rozwodzić. – Moim zadaniem jest stać w bramce i bronić strzały rywali. Żadna w tym filozofia – powiedział. W niedzielę w najważniejszych momentach – można rzec, jak zwykle – odbił kilka kluczowych piłek, co w dużej mierze przesądziło o korzystnym dla Biało-Czerwonych wyniku. Obronił m.in. rzut karny wykonywany przez asa rywali Kiryła Łazarowa, a w innym wypadku tak „zahipnotyzował” Macedończyka, że ten karnego fatalnie przestrzelił.
– Mecz był ciężki, szczególnie w momencie, gdy przegrywaliśmy trzema bramkami. Na szczęście okazaliśmy się bardziej cierpliwi i spokojni – podkreślił kapitan Biało-Czerwonych.
Interwencje Szmala, wyborna postawa Kamila Syprzaka, błysk Michała Jureckiego, kilka świetnych akcji Adama Wiśniewskiego – na niedzielny wynik złożyło się wiele elementów, dobrych elementów. Dobra, a nawet bardzo dobra była druga połowa w wykonaniu Polaków, prócz końcówki. W ostatnich dwóch minutach popełnili bowiem tyle błędów, że mogli zaprzepaścić czterobramkowe prowadzenie. – Każdy chyba pomyślał, że mamy już wygraną i awans i wkradło się rozluźnienie – przyznał samokrytycznie Wiśniewski.
W ten sposób w drugim, kolejnym meczu na tych mistrzostwach Polacy zafundowali sobie i kibicom horror. Ale, co najważniejsze, ze szczęśliwym zakończeniem. – Domyślam się, że niektórzy mają już dość nerwów i takich emocji, ale wygrywamy, a to jest chyba najważniejsze – przyznał z uśmiechem Michał Jurecki.
Biało-Czerwoni dzięki dwóm wygranym są już pewni awansu do kolejnej rundy mistrzostw, podobnie jak Francja. Obie te ekipy zmierzą się jutro w meczu nie tylko o pierwsze miejsce w grupie A, ale i fantastyczną pozycję wyjściową w następnej fazie turnieju. Pamiętajmy bowiem, że przepustkę do niej zdobędą po trzy najlepsze drużyny z każdej grupy, z zaliczeniem wyników dotychczasowy spotkań między nimi. Polacy już wiedzą, że zmagania w rundzie drugiej rozpoczną z dwoma punktami na koncie, ale mogą ich mieć cztery, jeśli jutro zwyciężą.
Piotr Skrobisz