Zostały dwa tygodnie
Piątek, 15 stycznia 2016 (18:29)Sejm przyjął ustawę określającą działania inwigilacyjne prowadzone przez służby. Stare przepisy wygasają już 6 lutego, co grozi paraliżem działań policji i służb.
– Po kilkunastu miesiącach wykonujemy wyrok Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2013 r. – podkreślił Krzysztof Łapiński, poseł sprawozdawca projektu ustawy.
Zastępca koordynatora ds. służb Maciej Wąsik zwrócił uwagę, że koalicja PO – PSL „zlekceważyła” wyrok Trybunału i nie przyjęła nowych przepisów, do czego zobowiązywał TK. Tymczasem stare przepisy wygasają już 6 lutego, co grozi paraliżem działań policji i służb.
– Mamy dwa tygodnie, żeby ten projekt uchwalić. To jest wyścig z czasem, bo jeśli tego projektu nie uchwalimy, to nasze służby nie będą miały ani oczu, ani uszu – podkreślił Wąsik. Ustawa trafi teraz do Senatu.
– Państwo musi mieć instrumenty, by zapewnić bezpieczeństwo. Ustawa nie jest skierowana przeciwko wszystkim obywatelom, ale przede wszystkim w celu wykrywania i zapobiegania przestępczości – podkreślał podczas dyskusji sejmowej Łapiński, odnosząc się do krytyki opozycji.
– Nie chcemy żyć w kraju przestępców i łapówek. Aby żyć w kraju, w którym przestępca, złodziejaszek, będzie bał się oszukiwać, musimy się godzić na taką kontrolę. W sprawach bezpieczeństwa Polski wszyscy musimy być po tej samej stronie – nie można tu prowadzić żadnych gier. Zamachy i terroryzm są tuż za naszą granicą. Pociągi, ulice, miejsca zgromadzeń muszą być bezpieczne – argumentował poseł Bogdan Rzońca (PiS).
Opozycja krytykowała szczególnie przepisy nowelizacji dotyczące gromadzenia i przetwarzania danych internetowych. – Chcecie połączyć polski internet sztywnym łączem z siedzibami służb specjalnych – stwierdził poseł Krzysztof Brejza (PO). Dodał, że ustawa „serwuje inwigilację Polaków w internecie na szeroką skalę”.
Łapiński zwracał uwagę, że służby od wielu lat dysponują takim uprawnieniem. – Służby miały taką możliwość i zapewne z niej korzystały – przez ostatnich 8 lat, a może i dłużej. Ale TK zwrócił uwagę, że nie ma żadnej kontroli, co było pobierane. Nie wiadomo też, co się z tymi danymi działo. Teraz będzie kontrola, dokonają jej sądy – podkreślił poseł.
– My zapewniamy kontrolę nad pobieraniem tych danych, które dotychczas były pobierane przez służby bez żadnej kontroli – oświadczył Wąsik. – Nie ma żadnego rozszerzenia kompetencji służb. Wprowadzamy tylko lepszą społeczną i sadową kontrolę nad pobieraniem tych danych – dodał. Przypomniał, że w ostatnim roku rządów PO „policja 60 tys. razy sięgnęła po dane internautów”.
Zastępca koordynatora ds. służb powiedział, że definicja danych internetowych jest bardzo precyzyjna i nie ma tam np. mowy o korespondencji, co padało ze strony opozycji podczas głosowania nad poprawkami. – To kłamstwo, to nieprawda. Ustawa mówi, że nie można pobierać danych, które stanowią korespondencję. Nie ma tu żadnej korespondencji. Nie kłamcie, nie oszukujcie, nie straszcie Polaków – zaapelował do opozycji Wąsik.
– Nie ma także w tej ustawie żadnych przepisów pozwalających o szóstej rano wchodzić do domu internauty za to, że prowadzi stronę niechętną rządowi – dodał minister.
Zenon Baranowski