Serbia na początek. Oby dobry!
Piątek, 15 stycznia 2016 (13:15)Polscy piłkarze ręczni zaczną dziś wieczorem zmagania w mistrzostwach Europy. Na dzień dobry, w wypełnionej po brzegi hali w Krakowie, spotkają się z Serbami.
Rozpoczynający się dzisiaj turniej będzie najważniejszy w historii polskiego szczypiorniaka. Jeszcze nigdy tak wielka impreza nie odbywała się bowiem w naszym kraju, rozkochanym w piłce ręcznej, rozkochanym w naszej narodowej drużynie. Ten stan trwa od mistrzostw świata w 2007 roku, kiedy prowadzony jeszcze przez Bogdana Wentę zespół dotarł w wielkim stylu do finału. Przegrał w nim z Niemcami, lecz srebro było fantastycznym sukcesem, które zapoczątkowało boom na piłkę ręczną – przynajmniej w reprezentacyjnym wydaniu.
Dziś Wenty w kadrze już nie ma, ale wciąż o jej obliczu decyduje kilku zawodników, którzy i w owym pamiętnym turnieju odgrywali czołowe role. Sławomir Szmal, bracia Bartosz i Michał Jureccy, Karol Bielecki, Krzysztof Lijewski – byli gwiazdami wtedy, są nimi nadal. Obok nich w drużynie gra wielu młodych kolegów, ale ta ekipa wciąż ma ten sam styl, charakter i jest tak samo kochana przez kibiców.
– Zawodnicy pracowali ciężko i są do mistrzostw dobrze przygotowani – powiedział kilka dni temu trener Michael Biegler. Mówi się o nim różnie, bywał krytykowany, jednak pod jego wodzą, przed rokiem, reprezentacja Polski została w Katarze trzecią drużyną globu. Niesamowity był to turniej w wykonaniu Biało-Czerwonych, z niesamowitą dramaturgią i poziomem emocji. Pojedynek z Hiszpanią o trzecie miejsce wspominany jest do dziś, bramka Michała Szyby zdobyta w ostatniej sekundzie gry (dzięki niej doszło do dogrywki, zwycięskiej dla naszych) ma w internecie setki tysięcy odtworzeń. Teraz, przed własną publicznością, nasi chcieliby co najmniej ten wynik powtórzyć. Marzą o medalu, bo w mistrzostwach Europy na podium jeszcze nie stali nigdy.
W pierwszej, grupowej, fazie mistrzostw Biało-Czerwoni zmierzą się kolejno z Serbią, Macedonią oraz Francją. Trafili na rywali szalenie wymagających, jednak nie narzekali.
– Mistrzostwa Europy to turniej obsadzony najmocniej ze wszystkich, nie ma w nim przeciwników słabszych. Żeby coś osiągnąć, trzeba zawsze pokonać wielkie drużyny – podkreślił Sławomir Szmal. Bramkarz i kapitan. Ostoja i dobry duch. Bez niego reprezentacji nie wyobraża sobie nikt.
Biało-Czerwoni chcą turniej rozpocząć udanie, od zwycięstwa. Wiedzą jednak, że przyjdzie im się zmierzyć z zespołem mocnym, niewygodnym, grającym agresywnie i bezpardonowo.
– Serbia jest groźna, a swe najlepsze mecze rozgrywa zwykle na początku wielkich imprez – przypomniał Szmal.
– Rywalizowaliśmy z Serbami wielokrotnie, kilka ważnych spotkań przegrywając. Można zatem powiedzieć, że mamy z nimi rachunki do wyrównania. Wszystkie te pojedynki charakteryzowały to, że ich losy ważyły się do ostatnich sekund i były bardzo wyrównane. Chcielibyśmy oszczędzić sobie za dużych emocji i nerwów i zwyciężyć pewnie – przyznał Michał Jurecki. Wszyscy Biało-Czerwoni zgodnie podkreślali, że kluczem do sukcesu będzie obrona. Twarda, zdecydowana, nieustępliwa.
W 2012 roku, w rozgrywanych przed własną publicznością mistrzostwach Europy, Serbia wywalczyła srebrne medale. Był to jednak jej ostatni duży sukces. Od tego czasu tamtejsza federacja wykonała sporo nerwowych ruchów, aż czterokrotnie zmieniła selekcjonerów, każdego obwiniając o wyniki poniżej oczekiwań. Teraz prowadzi ją Dejan Perić, który do Polski przywiózł zespół bez trzech wielkich nazwisk. Momir Ilić zrezygnował z występów w narodowych barwach, Nemanja Ilić leczy kontuzję, a dla Marko Vujina trener nie widział miejsca w kadrze. Brak tych zawodników będzie osłabieniem, ale Polacy podkreślali, że z tego powodu wcale nie musi być im łatwiej.
Mecz Polska – Serbia rozpocznie się o godzinie 20.30. Wcześniej w krakowskiej Tauron Arenie swój pojedynek rozegrają Francja z Macedonią (o 18.00).
Piotr Skrobisz