• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Mistrzostwa bez Stocha

Czwartek, 14 stycznia 2016 (21:02)

Tego nikt się nie spodziewał, w najczarniejszych nawet scenariuszach. Kamil Stoch nie wystartuje w indywidualnym konkursie mistrzostw świata w lotach narciarskich w Bad Mitterndorf, gdyż nie przebrnął kwalifikacji.

Stoch, dwukrotny mistrz olimpijski, zdobywca Kryształowej Kuli, przyjechał do Austrii po kilkudniowej „naprawie”, jaką zafundował mu trener Łukasz Kruczek. Nie wystąpił w pucharowych zawodach w Willingen, tylko wrócił do kraju, by odpocząć w domu i spokojnie popracować nad formą w Szczyrku i Wiśle. Wydawało się, że ten plan się powiódł, bo zarówno sam zawodnik, jak i szkoleniowiec byli zadowoleni z wykonanej pracy i o najbliższej przyszłości wypowiadali się z optymizmem. Ostrożnym, ale optymizmem. Stoch nie był oczywiście kandydatem do medalu, nikt nie wymieniał go w gronie faworytów, ale liczyliśmy na jego klasę i umiejętności.

Przed sezonem nie ukrywał, że marzy mu się medal mistrzostw w lotach – jedno z nielicznych trofeów, jakiego jeszcze nie ma w kolekcji. Tymczasem już dziś wiemy, że tego celu nie zrealizuje. Ba, nawet nie będzie miał szansy, by spróbować powalczyć. Nie przebrnął bowiem kwalifikacji do indywidualnego konkursu. Brzmi nieprawdopodobnie, jak jakiś żart, ale tak właśnie się stało.

Kazach Marat Żaparow, Francuz Ronan Lamy Chappuis, Rosjanin Michaił Maksymoczkin i Fin Sebastian Klinga – ci zawodnicy odpadli w kwalifikacjach. Tylko ci, a obok nich znalazł się Stoch. To szok i gigantyczna sensacja, jeszcze większa, jeśli popatrzy się na odległość, jaką uzyskał nasz reprezentant. Na obiekcie, którego rekord wynosi 237,5 m, Polak uzyskał 134,5, a więc przeszło 100 m mniej! Do tego nie ruszał w jakichś koszmarnych warunkach, w których musiałby walczyć o życie, a nie odległość. Okazało się niestety, że bez formy nie da się spełniać marzeń, a na mamutach wszelkie niedostatki są widoczne mocniej niż na jakichkolwiek innych skoczniach.

Pozostali nasi reprezentanci kwalifikacje przeszli. Najlepiej z nich spisał się Dawid Kubacki, który po locie na 202 m został sklasyfikowany na szóstym miejscu. To wynik tym cenniejszy, iż rekord życiowy Kubackiego jest lepszy o zaledwie 1,5 m. Klemens Murańka wylądował sześć metrów bliżej, co dało mu 12. pozycję, a Stefan Hula uzyskał 170 m i zajął 18. lokatę.

Kwalifikacje wygrał Norweg Anders Fannemel, który zdeklasował konkurentów lotem na 233 m. Kolejne miejsca zajęli Robert Kranjec (207), Szwajcar Simon Ammann (205), kolejny Słoweniec Jurij Tepes (193,5) i Czech Roman Koudelka (199,5).

Oczy wszystkich skierowane były oczywiście na dwójkę: Peter Prevc – Severin Freund. Obaj, pewni startu w konkursie, specjalnie się nie wysilili. Niemiec uzyskał 206,5 m, zaś Słoweniec, lider Pucharu Świata i triumfator Turnieju Czterech Skoczni, tylko 188,5 m. Jutro jednak obaj rozpoczną walkę o złoto, bo to jedyny cel, jaki ich interesuje.

Na piątek na Kulm zaplanowano serię próbną oraz dwie pierwsze serie konkursowe (początek o 13.00). W sobotę odbędą się dwie kolejne serie, po których wyłoniony zostanie mistrz świata. Tytułu broni Freund.

Piotr Skrobisz