To cichy rokosz
Środa, 13 stycznia 2016 (21:48)Z prof. Krystyną Pawłowicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Paula Zofia Niechciał.
Organizacje pro-life zapowiadają obywatelski projekt zakazujący aborcji w Polsce. Sejm podjął tę kwestię we wrześniu 2015 r., ale idee storpedowała koalicja PO i PSL. Jak teraz ustosunkuje się do niego PiS?
– Trudno mi stwierdzić, jaki będzie stosunek PiS. Ja mogę pani powiedzieć, jaki będzie mój. Tu na razie wchodzi w grę kolejność stanowienia prawa. Znaczenie ma kolejność forsowanych przez nas ustaw. Tak jak pani widzi, na razie usprawniamy media, następnie czeka nas kwestia frankowiczów. Należy zaczynać od fundamentów. Także na razie w tej sprawie trzeba czekać.
Zatem jakie jest Pani osobiste stanowisko w tej kwestii?
– Zobaczymy, ja nie znam jeszcze tej ustawy. Nie mając projektu ustawy, nie mogę powiedzieć niczego w ciemno. Zobaczymy, jaka będzie, co ona będzie zawierała, kto będzie autorem, kto tam się pod nią podpisze…
W ubiegłym roku, a także podczas kampanii wyborczej PiS zapowiadało wypowiedzenie konwencji przemocowej. Kiedy to nastąpi?
– W tej kwestii trzeba pytać rzecznika. Ja wszystkim się nie zajmuję. Warto zapytać panią Beatę Mazurek albo Ryszarda Terleckiego, oni odpowiedzą najlepiej na to pytanie.
Trybunał Konstytucyjny poprosił o milion złotych na obchody 30-lecia swojego istnienia. Pani była temu bardzo przeciwna…
– Zgadza się. Trybunał Konstytucyjny przewidział sobie w budżecie na 2016 r. milion złotych na zorganizowanie imprezy z okazji 30-lecia swojego powstania. Trybunał to jest instytucja, to nie są obchody Bitwy pod Grunwaldem, to nie jest Powstanie Warszawskie. Samo powstanie Trybunału nie jest jakimś wielkim, przełomowym zdarzeniem w Polsce. Media donosiły, że oni przewidzieli sobie na ten cel 750 tys. Więc w końcu zapytałam: „Ile Państwo potrzebują?”. Usłyszałam: „1 milion złotych”. Kiedy próbowałam ustalić, ile miesięcy będą trwały te uroczystości, to dowiedziałam się, że tylko 3 dni. Zaprosili 200 osób z Polski, ze świata, przedstawicieli kultury i nauki. Zastanawiam się, jaki jest tego powód. To jakaś gigantomania. To czczenie samego siebie za milion złotych, kiedy budżet ma deficyt i nie ma na podstawowe potrzeby. Nieprawdopodobne uwielbienie samych siebie.
Trybunał poprosił jeszcze o podniesienie wynagrodzenia dla sędziów TK…
– Tak, wyliczyli, że sędziom należy się dodatkowe 700 zł. Czyli z 22 tys. w 2015 r. do 23 tys. w 2016 r. To prezydent państwa zarabia około 16 tys., a oni chcą sobie podnieść do 23 tys. W przyszłym roku może to będzie 24 tys. I to w sytuacji, kiedy oni prawie nie pracują. Teraz w ogóle nic nie robili, a dorabiają sobie jeszcze na uniwersytetach. Oni nie mają wstydu. Jako Trybunał odmawiają stosowania prawa. Nie uznają prerogatywy Sejmu do stanowienia prawa. Jak więc w ogóle mają odwagę prosić teraz o podwyżki czy tak ogromne pieniądze na zabawy. Poprosiłam, żeby szef biura Trybunału Maciej Graniecki złożył oświadczenie, że Trybunał będzie się stosował do prawa. Oczywiście odmówił, zasłaniając się brakiem odpowiednich kompetencji. Jest to wszystko jakąś skrajną bezczelnością i ludzi to rozwściecza. Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka nie przyjęła projektu budżetu Trybunału. Na razie to była opinia jednej komisji, później zajmie się tą kwestią Komisja Finansów. A jeśli ona to uchwali, to sprawa trafi na posiedzenie Sejmu. Zatem na etapie tych komisji będę robiła wszystko, żeby móc to zablokować. Będę zabiegać, żeby pozostali przy poprzednim budżecie. Żadnego miliona. To po prostu byłoby straszne. Jakby to ocenili nasi wyborcy?!
Rzecznik praw obywatelskich również przedstawił propozycję wzrostu wydatków budżetu swojej instytucji, i to aż o ok. 18 proc. w porównaniu z 2015 r.
– Ta podwyżka o 18 proc. to jest prawie 1/5 całości. I to wszystko na to, żeby m.in. utworzyć stanowisko swojego trzeciego już zastępcy i realizować swoje prywatne priorytety za państwowe pieniądze, a więc promocję ideologii gender. Udało mi się zaproponować, aby niczego nie podnosić, a planowaną nadwyżkę przenieść do Instytutu Pamięci Narodowej. Komisja wyraziła na to zgodę.
Adam Bodnar jest zaniepokojony o Trybunał Konstytucyjny. Do listy swoich trosk dołącza również ustawę o policji. Twierdzi, że „sytuacja, w której ktokolwiek z władzy może zapoznać się z tym, co robimy, w internecie, powoduje zagrożenie dla prawa prywatności”.
– To nie jest prawda. Pan Bodnar często się z nią mija. Ustawa o policji w kształcie, w jakim była do tej pory, po prostu pozwalała na nieograniczoną kontrolę i podsłuchy, czyli to, co robiła Platforma Obywatelska i poprzedni układ. Nasz projekt ma to ograniczyć, uregulować i wyłączyć taką możliwość. Zachowania pana Bodnara wynikają z tego, że nas nie lubi. On tego nie ukrywa i razem z prezesem Trybunału prowadzi cichy rokosz przeciwko nowej sejmowej władzy.