Unia ma ważniejsze problemy
Środa, 13 stycznia 2016 (10:05)Wczoraj odbyło się posiedzenie grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (do której w PE należy Prawo i Sprawiedliwość), podczas którego omówiony został porządek obrad sesji PE w Strasburgu, w tym forsowany przez chadeków i socjalistów punkt poświęcony sytuacji w Polsce.
Rzeczywiście w porządku obrad najbliższej sesji PE w Strasburgu we wtorek, 19 stycznia, w części popołudniowej znalazło się oświadczenie Rady i Komisji w sprawie sytuacji w Polsce połączone z dyskusją, ale bez rezolucji w tej sprawie.
Po wyjaśnieniach przedstawionych przez europosłów Ryszarda Legutkę, Annę Fotygę i Janusza Wojciechowskiego wszystkie delegacje narodowe zrzeszone w ECR (14 delegacji) poparły postulaty przedstawione przez Prawo i Sprawiedliwość do dyskusji na forum PE.
W dyskusji zabierali głos europosłowie z Wlk. Brytanii (najliczniejsza 21-osobowa delegacja w ECR), Niemiec, Belgii, Holandii, Danii, Grecji, Bułgarii i wszyscy oni podkreślali, że w Polsce w wyniku demokratycznych wyborów powstała nowa większość parlamentarna, która powołała nowy rząd realizujący program prezentowany w kampanii wyborczej.
W sprawie Trybunału Konstytucyjnego zwracano uwagę, że po wyborze 5 nowych sędziów przez obecną większość parlamentarną opozycja ma w dalszym ciągu wyraźną przewagę, bo z jej rekomendacji pochodzi aż 9 dotychczasowych sędziów.
W sprawie zmian w mediach publicznych podkreślano, że nowy rząd przygotowuje nową ustawę o ich organizacji i finansowaniu, która ma zapewnić pluralizm i realizowanie misji, czego do tej pory te media nie realizowały.
Europosłowie, głównie z Wlk. Brytanii i Niemiec, dzielili się uwagami, że także w ich krajach ze względu na tzw. poprawność polityczną media, w tym także te publiczne, bardzo często walczą ze wszystkimi poglądami, które są z nią sprzeczne, co więcej, wyrażający te poglądy są przez nie wręcz zwalczani.
Zwracano także uwagę, że Unia ma naprawdę poważne problemy, z którymi zmaga się często bardzo nieudolnie, co skutkuje ich narastaniem i w konsekwencji coraz większą jej dezintegracją.
Chodzi między innymi o masową imigrację do UE (w 2015 r. liczba imigrantów przybyłych do UE przekroczyła milion), problemy krajów południa strefy euro, w tym wręcz dramatyczną sytuację Grecji, wreszcie ewentualny Brexit w wyniku referendum w Wlk. Brytanii w 2017 roku.
Problem masowej imigracji wywołany nieodpowiedzialną polityką Niemiec i ich kanclerz Angeli Merkel doprowadził do poważnych podziałów wśród krajów UE, część z nich (Węgry, Słowacja i Czechy) skarży decyzję Rady o tzw. kontyngentach uchodźców do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, wreszcie niektóre zawieszają funkcjonowanie przepisów strefy Schengen i wprowadzają kontrole na granicach (np. Dania na granicy z Niemcami czy Szwecja na granicy z Danią).
Podobnie mimo wpompowania w Grecję ponad 300 mld euro przez instytucje europejskie, kryzys w tym kraju w dalszym ciągu trwa, bezrobocie wśród ludzi młodych przekracza 50% i jeżeli sytuacja się nie zmieni, to jak mówią w PE posłowie greccy od lewa do prawa, temu krajowi grozi po prostu rewolucja.
Trochę lepsza, ale w dalszym ciągu trudna jest sytuacja gospodarcza w Portugalii i Hiszpanii, na granicy recesji znajduje się gospodarka włoska, więc cała strefa euro ciągle chwieje się w posadach.
Wreszcie warunki, jakie postawił Radzie i Komisji premier Cameron, są takiego kalibru, że raczej nie będzie zgody pozostałych 27 krajów członkowskich na ich spełnienie, a to oznacza, że brytyjskie referendum w 2017 roku może przynieść decyzję o wyjściu tego kraju z UE.
W tej sytuacji debata na temat sytuacji w Polsce w PE w dniu 19 stycznia zapowiada się niezwykle interesująco, zwłaszcza że – jak oświadczyła wczoraj premier Beata – Szydło, chce osobiście wziąć w niej udział.
To dobra decyzja szefowej polskiego rządu, podobnie zrobili zarówno premier Węgier Wiktor Orbán, jak i premier Grecji Aleksis Tsipras wtedy, kiedy na agendzie obrad PE znalazła się sytuacja w ich krajach, co więcej, wyszli zwycięsko z tych batalii.
Dr Zbigniew Kuźmiuk