• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Jak cięcia, to w rolnictwie

Środa, 14 listopada 2012 (02:11)

Donald Tusk broni przed cięciami unijny Fundusz Spójności. To grozi jednak tym, że polski rząd zgodzi się na ograniczenia wydatków w innych działach, zwłaszcza w rolnictwie.

Premier podkreślał wczoraj, że Warszawa przede wszystkim zabiega o to, aby kryzysowe cięcia w nowym siedmioletnim budżecie UE nie dotyczyły polityki spójności. Z takim przesłaniem Donald Tusk pojechał wczoraj na spotkanie przywódców krajów tzw. przyjaciół polityki spójności w Brukseli.

- Najważniejsze jest, z punktu widzenia Polski, doprowadzenie do kompromisu, który umożliwi funkcjonowanie budżetu unijnego - podkreślał premier Tusk przed spotkaniem.

Zorganizowano je z inicjatywy Portugalii i Polski. "Przyjaciele polityki spójności" to 15 słabiej rozwiniętych krajów UE. Grupa ta zamierza odegrać aktywną rolę na zbliżającym się szczycie UE w Brukseli dotyczącym budżetu Unii na lata 2014-2020. Szczyt odbędzie się w dniach 22-23 listopada.

Na czym zależy Tuskowi

Strategia Polski polega na tym, aby zabiegać równolegle o dwie kwestie: z jednej strony o to, by cięcia omijały politykę spójności, której Polska jest największym beneficjentem, a z drugiej, by nowa siedmioletnia perspektywa budżetowa w ogóle weszła w życie w terminie. To ostatnie, zdaniem premiera, nie będzie możliwe, jeśli wokół budżetu nie powstanie kompromis z udziałem największych płatników netto do unijnego budżetu, przede wszystkim Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Holandii.

- Najpóźniej do wiosny musimy mieć kształt wieloletnich ram finansowych, inaczej wejdziemy w procedurę dyskusji nad prowizorium budżetowym - mówił Tusk w Sejmie w ostatni piątek, przedstawiając informację dotyczącą polityki europejskiej.

- Prowizorium, które będzie efektem weta, będzie wymagało tak czy owak przyjęcia pewnych narzędzi umożliwiających wydawanie pieniędzy, do czego potrzebna jest kwalifikowana większość głosów - wyjaśniał Tusk powody, dla których wetowanie budżetu to dla niego ostateczność. Jednak według premiera, bez zgody płatników netto nie mamy co marzyć o środkach z funduszy wspólnotowych.

- Niech nikt na tej sali nie żywi iluzji, że weto oznacza prowizorium, a prowizorium oznacza całkiem wygodne dla Polski i Europy kształty rocznych budżetów na kolejne lata - ostrzegał.

Komisja Europejska zaproponowała budżet UE na lata 2014-2020 na poziomie 988 mld euro. Tę propozycję bogate państwa uważają za nazbyt szczodrą i domagają się ograniczenia wspólnotowych środków, jako powód podając kryzys w Europie. Wielka Brytania opowiada się za cięciami na poziomie aż 200 mld euro, Niemcy chcą "urwać" z budżetu 100 mld euro, zaś Cypr, który teraz sprawuje unijną prezydencję, proponował zmniejszenie budżetu o 52 mld euro.

- Zachodzi pytanie, który wariant wygra. Największym jednak zagrożeniem dla Polski jest sytuacja, w której budżet w ogóle nie powstanie - oświadczył Tusk w Lizbonie. Jego zdaniem, nie ma najmniejszych szans na uchwalenie budżetu w kształcie proponowanym przez Komisję Europejską. Polska będzie zabiegać, aby cięcia były zrównoważone, a nie radykalne.

Wieś dostanie mniej

Skoro jednak chronione będą Fundusze Spójności, ostre cięcia dotkną przede wszystkim rolnictwo. I takie mają być propozycje, które ostatniej nocy unijnym przywódcom miał przekazać przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Bruksela proponuje cięcia wydatków w wysokości 75 mld euro. Odczują to najbardziej rolnicy i wieś.

Pierwotnie zakładano, że na Wspólną Politykę Rolną UE wyda 386 mld euro (tyle samo, co w latach 2007-2013), ale Cypr zaproponował obniżenie tej kwoty o 7,5 mld euro. Teraz ta redukcja może być jeszcze głębsza, co oznacza zmniejszenie dopłat bezpośrednich i funduszy na rozwój obszarów wiejskich, w tym dotacji na inwestycje w gospodarstwach rolnych. Najbardziej stracą na tym rolnicy z biedniejszych unijnych państw, w tym z Polski, którzy muszą nadrabiać dystans, jaki dzieli ich od zachodnich farmerów, głównie w kwestii poziomu technicznego gospodarstw. Ograniczenie dotacji zahamuje ten proces i pogorszy warunki konkurencji na unijnym rynku żywnościowym.

Zdaniem opozycji, premier Donald Tusk zaniedbał sprawy unijnego budżetu na rolnictwo, co odbije się na kondycji polskich gospodarstw oraz osłabi naszą gospodarkę żywnościową.

Małgorzata Goss