• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Zatrzymać skrzydła wiatraka

Środa, 14 listopada 2012 (02:08)

Ponad 70 organizacji z całej Polski domaga się podjęcia zdecydowanych działań w celu wyeliminowania patologii powstających podczas budowy elektrowni wiatrowych

Przeciwko zbyt bliskiemu sąsiedztwu wiatraków i domów protestuje już 400 polskich miejscowości. Autorzy zdecydowali się wysłać list do premiera, bo ich wcześniejsze pisma w tej sprawie adresowane do wielu ministerstw, m.in. środowiska, zdrowia, sportu, gospodarki i transportu, były bezskuteczne.

- Kilka miesięcy temu o wielkim problemie, jakim są dla setek tysięcy mieszkańców wiatraki stawiane na terenie całej Polski, pisaliśmy do wielu resortów. Wszystkie odpowiedziały nam w sposób wymijający, że sprawa ta nie leży w ich kompetencjach i nic nie mogą zrobić - mówi Marek Jasudowicz ze Stowarzyszenia "Kochamy Mazury", jednej z organizacji, która sygnowała list do premiera.

- Skoro ministerstwa nie mogą uregulować tej kwestii ustawą, to niech premier zdecyduje, kto ma wypracować uregulowania dotyczące farm wiatrowych - dodaje.

W piśmie przekazanym też do wiadomości Sejmu, Senatu oraz prezydenta RP członkowie 71 stowarzyszeń społecznych z całego kraju apelują do szefa rządu o "podjęcie działań, które mają wyeliminować patologie towarzyszące powstawaniu przemysłowych elektrowni wiatrowych na terenie naszego kraju".

Największy sprzeciw protestujących budzi niebezpiecznie bliska odległość wiatraków od ludzkich siedzib, czasem wynosząca tylko 150 metrów i mniej. Postulują, aby ustawowo została określona dopuszczalna odległość powstawania wiatraków od domów. Klub Prawa i Sprawiedliwości na początku lipca złożył projekt ustawy, który utknął w sejmowej zamrażarce, a który zakłada, że wiatraki nie mogą być stawiane bliżej niż 3 km od zabudowań. Firmy, które postawiły wiatraki bliżej, musiałyby je w ciągu 5 lat przesunąć. Zdaniem autorów listu do premiera, minimalna odległość powinna wynosić 3 kilometry.

W liście jest też mowa o tym, że wiatraki powstają często wbrew woli lokalnych społeczności, bo o powstawaniu farm decydują władze gmin, i to jedynie w oparciu o raport oddziaływania na środowisko. Jak podnoszą, takie raporty są często stronnicze, gdyż zazwyczaj powstają na zlecenie inwestora.

Zdaniem sygnatariuszy, powstające na terenach wiejskich farmy "nie przyczyniają się do usunięcia słabości strukturalnych wsi polskiej, a wręcz przeciwnie - niszczą istniejące szanse wejścia na ścieżkę rozwoju".

Autorzy listu zwracają uwagę na brak możliwości prowadzenia normalnej działalności turystycznej w miejscach atrakcyjnych krajobrazowo i spadek wartości ziemi na obszarach opanowanych przez elektrownie wiatrowe.

Adam Białous