• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Tour de Johaug. Kowalczyk daleko

Niedziela, 10 stycznia 2016 (20:44)

Norweżka Therese Johaug wygrała Tour de Ski, prestiżowy, morderczy cykl zawodów w biegach narciarskich. Justyna Kowalczyk, jego legenda, tym razem uplasowała się na 23. miejscu.

TdS kończył się dziś tradycyjną wspinaczką pod Alpe Cermis. Ten etap, nie bez przyczyny, nazywany jest próbą tylko dla najmocniejszych i najbardziej wytrwałych, tak fizycznie, jak i psychicznie. Niby liczy „zaledwie” 9 km pokonywanych techniką dowolną, jednak wieńczy go „wdrapywanie” się w górę stokiem, z którego zwykle zjeżdżają alpejczycy. Jak ciężka to i wyczerpująca próba, świadczyła choćby ubiegłoroczna przygoda Justyny Kowalczyk, która zemdlała na niej z wycieńczenia. Wcześniej jednak zapracowała na miano „królowej” Tour de Ski, wygrywając go czterokrotnie. Tylu triumfów na swym koncie nie zanotował do tej pory nikt.

Dziś Polka nie mogła oczywiście nawet pomarzyć o nawiązaniu do dni swej chwały. Nie ma formy, bezradnie przygląda się, jak rywalki daleko jej odjeżdżają. Za sukces mogła sobie poczytywać jedynie fakt, że w ogóle dotarła do mety niedzielnego etapu. Męczyła się straszliwie, ale tę wojnę z samą sobą wygrała. Zanotowała 23. czas, 14,45 min za triumfatorką.

Przed startem finałowej rozgrywki liderką klasyfikacji generalnej była Norweżka Ingvild Flugstad Oestberg. Swą rodaczkę, Therese Johaug, wyprzedzała o 38,7 s. To niby dużo, ale na innej trasie – nie dzisiejszej. Johaug w ostatnich latach pod Alpe Cermis wbiegała jak na skrzydłach, zadziwiająco lekko i tempem niedościgłym dla nikogo. Jest filigranowa, niesamowicie mocna i wytrzymała i te atuty wykorzystywała. Dziś również. Błyskawicznie po starcie zaczęła niwelować stratę do liderki. Szybko ją dogoniła, prześcignęła, a Oestberg nie miała na tyle mocy, by za nią podążyć. Ostatecznie wspaniale dysponowana Johaug zdeklasowała rywalki, metę mijając 2.20,9 min przed Oestberg i 3.13,9 przed inną rodaczką, Heidi Weng. – To był mój dzień, spełniłam swoje marzenie – przyznała szczęśliwa triumfatorka.

Piotr Skrobisz