• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Nasi nadal w grze o igrzyska!

Niedziela, 10 stycznia 2016 (17:12)

Ten mecz przypominał najlepiej napisany thriller, ale na szczęście zakończył się pomyślnie dla Biało-Czerwonych. Polscy siatkarze pokonali w Berlinie Niemców 3:2, dzięki czemu zajęli trzecie miejsce w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Rio, i o awans powalczą w maju w Tokio.

Już na długo przed rozpoczęciem dzisiejszego meczu było wiadomo, że będzie to wyjątkowe widowisko. Na trybunach berlińskiej hali zasiadł komplet widzów i choć turniej odbywał się w Niemczech, bardziej widoczni i słyszalni byli fani znad Wisły. Znani i kochani w każdym zakątku siatkarskiego świata, bo potrafiący stworzyć jedyną, niepowtarzalną atmosferę. Stawka była gigantyczna. Przegrany żegnał się z marzeniami o igrzyskach, bo władze światowej federacji ustaliły, że z tego turnieju do Brazylii pojedzie tylko jeden zespół – najlepszy. Dwa kolejne, z miejsc 2-3, swej szansy poszukają w maju, w interkontynentalnym turnieju ostatniej szansy.

Presja była zatem niebywała, ciążyła jednym i drugim. Bardziej chyba Polakom, bo są przecież aktualnymi mistrzami świata, od których wymaga się ciągłego wygrywania. W pierwszym secie odcisnęła nieco swe piętno na grze naszego zespołu. Nie można powiedzieć, by nasi spisywali się źle, jednak w kilku ważnych sytuacjach mogli i powinni wybrać inne rozwiązania. A ponieważ w siatkówce na najwyższym poziomie decydują niuanse, one spowodowały, że partia padła łupem rywali. W drugiej też długo wydawało się, że to Niemcy mogą okazać się lepsi. W końcu Stephane Antiga wprowadził jednak na parkiet Marcina Możdżonka, a ten udowodnił, że w najważniejszych chwilach potrafi postawić blok niczym mur nieprzepuszczający ataków przeciwników. Tak też uczynił i Polacy wrócili do gry.

Niestety, w trzecim secie coś się w naszej ekipie zacięło i partia padła łupem Niemców – łatwo. W kolejnej gospodarze prowadzili już czterema punktami, mieli piłkę meczową, ale Polacy się wybronili, doprowadzając do tie-breaka. A w nim było wszystko, mimo gigantycznego zmęczenia zawodników. Biało-Czerwoni przegrywali 2:4, wygrywali 9:7, a kluczowa akcja miała miejsce przy stanie 11:12. Niemcy mieli piłkę w górze, zaatakowali, już wydawało się, że spadnie ona na parkiet, gdy Paweł Zatorski jakimś cudem ją odbił, za chwilę poprawił Grzegorz Łomasz, a Bartosz Kurek wszystko zakończył skutecznym atakiem. Rywale stanęli, nie wierząc w to, co się stało, nasi wyrównali. W dramatycznej końcówce Polacy okazali się minimalnie lepsi, wygrali seta, wygrali mecz i pozostali w grze o Rio.

O awans powalczą w maju w Tokio, razem z siedmioma innymi zespołami. Awans wywalczą cztery ekipy, wśród których musi być jedna azjatycka. Bądźmy szczerzy: dla naszych powinno to być formalnością, choć oczywiście będą musieli postawić kropkę nad i.

Dziś pokazali wielkie charaktery, wielki hart ducha i za to im chwała.

Polska – Niemcy 3:2 (20:25, 25:21, 16:25, 28:26, 16:14)

Polska: Bartosz Kurek, Karol Kłos, Mateusz Bieniek, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Mateusz Mika, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Marcin Możdżonek, Rafał Buszek.

 

Piotr Skrobisz