PZL Mielec z nadziejami w nowy rok
Sobota, 9 stycznia 2016 (19:31)W okresie niepewności, niesprzyjających okoliczności, warto swoje sprawy zawierzyć Bożej Opatrzności – powiedział ordynariusz tarnowski ks. bp Andrzej Jeż, który uczestniczył w spotkaniu opłatkowym w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu, zorganizowanym przez zakładową „Solidarność”.
Tym samym ks. bp Andrzej Jeż nawiązał do przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiego wojska, w którym póki co PZL Mielec zostały pominięte przez poprzednią ekipę rządową. Ordynariusz tarnowski podkreślił też rolę, jaką PZL Mielec odgrywa nie tylko na płaszczyźnie gospodarczej.
– Powstają tu duże, ciężkie konstrukcje, ale wchodząc tu, do hali, zobaczyłem obrazki namalowane przez dzieci. To istotne, że w miejscu, gdzie budowane są wielkie samoloty, jest miejsce na wrażliwość i odniesienie do wartości takich jak rodzina – zaznaczył ks. bp Andrzej Jeż.
Życzenia, aby nowy, 2016 r. był lepszy, złożył podczas wspólnego opłatka kierownictwu i załodze PZL Mielec marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl, dla którego mielecka fabryka była pierwszym miejscem pracy. O tym, że miniony rok nie był dla producenta najlepszy, przypomniał prezes zakładu Janusz Zakręcki, dziękując wszystkim, którzy zaangażowali się we wsparcie tej firmy.
– Nie był to rok udany, bo PZL Mielec nie wygrał przetargu na śmigłowce dla polskiej armii. Był to trudny okres. Musieliśmy przeprowadzić restrukturyzację zakładu. Jednak w nowy rok spoglądamy z nadzieją. Pojawiły się nowe możliwości, mamy nowego właściciela – podsumował Zakręcki.
Z nadziejami w nowy rok patrzy także załoga, licząc, że fakt, iż nowym właścicielem jest największy koncern zbrojeniowy na świecie, przełoży się na nowe zamówienia.
Jak powiedział NaszemuDziennikowi.pl Marian Kokoszka, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec, nowy, 2016 r. to szczególny czas, czas Miłosierdzia Bożego.
– Liczymy, że ten czas przyniesie dla Polski i dla nas pracowników PZL Mielec nowe, dobre rozwiązania, w tym również zwrot w przetargu śmigłowcowym – wyjaśniał Kokoszka.
W jego ocenie, jeśli do końca stycznia nie zostanie podpisana umowa offsetowa z francuską firmą Airbus Helicopters, to jest szansa, że procedura przetargowa zostanie powtórzona.
– Jest to szansa dla oferowanego przez nas produktu, śmigłowca Black Hawk, tym bardziej że jesteśmy w stanie w stosunkowo krótkim czasie dostarczyć śmigłowce polskiej armii. Znamy swoją wartość i jesteśmy pewni naszego produktu, nie ukrywam jednak, że liczymy też na wsparcie naszych parlamentarzystów – zauważył przewodniczący Marian Kokoszka.
Między innymi w związku z pominięciem w przetargu śmigłowcowym black hawka produkowanego w PZL Mielec i restrukturyzacji w ramach programu dobrowolnych odejść pracę w 2015 r. straciło tam pięćset osób. W ocenie związków zawodowych, zwolnienia nie byłyby tak dotkliwe, gdyby zamiast francuskich caracali i wirtualnej fabryki pod Łodzią wybrano sprawdzone i produkowane w Polsce śmigłowce Black Hawk. Obecnie PZL Mielec zatrudnia blisko 1,6 tysiąca osób.
Mariusz Kamieniecki