Za dużo nawozów
Piątek, 8 stycznia 2016 (18:42)Rolnicy dbają o nawożenie pól, ale zdaniem Najwyższej Izby Kontroli wielu z nich robi to niefachowo, bo nie badają gleby przed zastosowaniem nawozów.
Z raportu NIK wynika, że rocznie stan swojej ziemi bada mniej niż 40 tys. rolników (w 2014 roku było to 36 tys.), podczas gdy zalecane jest, żeby raz na cztery lata badać glebę na zawartość makroelementów, a w przypadku określania zawartości azotu mineralnego takie badania robić pod każdą uprawę.
Dlaczego więc niewielu gospodarzy to robi? Zdaniem NIK, nie wynika to z bariery finansowej, bo badanie jednej próbki przez stację chemiczno-rolniczą kosztuje od 13 do 53 zł, a jedna próbka dotyczy działki o powierzchni 4 ha. Problem tkwi więc gdzie indziej. Zdaniem kontrolerów, taki stan rzeczy jest spowodowany niską świadomością wielu rolników. Przyzwyczaili się oni do tego, że od lat przeprowadzają nawożenia na wyczucie.
Według Izby, ta świadomość byłaby wyższa, gdyby lepiej układała się współpraca rolników ze stacjami chemiczno-rolniczymi. Okazuje się, że stacje nie planowały dotąd nawet podjęcia specjalnych działań, aby popularyzować wśród rolników badania agrochemiczne, a dotychczasowa skala szkoleń, spotkań z rolnikami okazała się mało skuteczna. Z drugiej strony, stacje mają zbyt mało pracowników, aby szybko dotrzeć do ponad 1,3 mln gospodarstw (tyle pobiera dopłaty bezpośrednie). Ale mogłyby też zadbać o lepszą współpracę z ośrodkami doradztwa rolniczego, które też mogłyby pomóc w pracy z rolnikami.
Z danych statystycznych wynika, że w Polsce stale rośnie zużycie nawozów mineralnych. W sezonie 2001/2002 wynosiło 93,2 kg/ha, a już w sezonie 2012/2013 wzrosło do 133 kg/ha. Tymczasem w krajach zachodnich te wskaźniki spadają, bo tam badanie gleby jest powszechnie stosowane i okazuje się, że w wielu gospodarstwach farmerzy mogli pozwolić sobie na zmniejszenie dawek nawozów, bo zawartość składników odżywczych była w ziemi dość duża.
Gdyby więc i w Polsce rolnicy zaczęli takie badania stosować, mogliby sporo zaoszczędzić, zmniejszając nawożenie przy zachowaniu wielkości plonów. Szybko by się wtedy okazało, że koszty badań gleby z nawiązką się zwracają, bo przecież nawozy są drogie. Z kolei tam, gdzie rolnik stosuje zbyt słabe nawożenie, mógłby je zwiększyć, osiągając wyższą produkcję. Teraz bowiem rolnik wydaje sporo na nawozy, ale przez ich niewłaściwe stosowanie nie osiąga zadowalających wyników podczas żniw.
Trzeba też zwrócić uwagę, że zmniejszenie zużycia nawozów sztucznych przyczyni się i do poprawy stanu środowiska naturalnego. Do gleby, a potem do wód będzie się bowiem przedostawać mniej szkodliwych związków azotu i fosforu.
Krzysztof Losz