Horrendalne premie w MON
Piątek, 8 stycznia 2016 (12:18)Pracownicy wyższego szczebla służby cywilnej Ministerstwa Obrony Narodowej w ostatnich trzech miesiącach 2015 r. przyznali sobie kilkudziesięciotysięczne premie – powiedział w czwartek, 7 stycznia 2016 r., w „Polskim punkcie widzenia” w Telewizji Trwam wiceszef MON Bartosz Kownacki. – Rekordzista otrzymał premię grubo ponad 55 tys. zł – wyjaśniał wiceminister.
Prezydent Andrzej Duda podpisał w czwartek, 7 stycznia 2016 r., nowelizację ustawy o służbie cywilnej. Według wiceministra Bartosza Kownackiego, nowe przepisy były konieczne, gdyż przez ostatnie miesiące szefowie MON nie mieli realnej kontroli nad resortem.
– Przez ostatnie dwa miesiące byliśmy pozbawieni jakiejkolwiek kontroli podległych nam jednostek organizacyjnych, departamentów, wydziałów – tłumaczył wiceminister Kownacki.
Skutkowało to wieloma patologiami, jak tym, że pracownicy służby cywilnej przyznawali sobie ogromne premie finansowe.
– Rekordzista w przedziale niecałych trzech miesięcy otrzymał, czy miał otrzymać premię w wysokości grubo ponad 55 tys. zł. Samej premii –akcentuje Bartosz Kownacki.
Jak wyjaśnia wiceminister, premie przyznawane były na zasadzie „kolega koledze” przez dyrektora służby cywilnej, a minister obrony nie miał na nie żadnego wpływu.
– 55 tys. to jest kwota, którą zwykły pracownik w Ministerstwie Obrony w rok nie zarobi, a to były same premie – podkreśla Kownacki.
Teraz, jak wyjaśnia Kownacki, tego typu działania będzie mógł blokować minister obrony.
– My chcieliśmy skończyć z pewnego rodzaju patologią, gdy minister obrony narodowej nie ma wpływu na wynagradzanie tych osób, nie ma wpływu na obsadzanie stanowisk, a jednocześnie chciałby wymagać, chciałby móc ocenić pracownika – stwierdza wiceszef resortu obrony.
RS