• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Karty historii pisane krwią

Piątek, 8 stycznia 2016 (09:59)

harcmistrzem Jerzym Bukowskim, harcerzem Rzeczypospolitej, rozmawia Rafał Stefaniuk.

7 stycznia 1949 r. Jan Rodowicz ps. „Anoda” został zamordowany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Kim ta postać jest dla współczesnego ruchu harcerskiego?

– „Anoda” to jedna z najpiękniejszych postaci w całej historii harcerstwa. Mam nadzieję, że tak jak moje pokolenie, tak i dzisiejsza młodzież w szarych i zielonych mundurach zapoznaje się z jego bohaterskimi dokonaniami oraz okolicznościami tragicznej śmierci.

„Anodę” znamy głównie z Akcji pod Arsenałem, w której z rąk Gestapo uwolniono Jana Bytnara „Rudego”. Jakie znaczenie miało to wydarzenie w okupowanej Polsce?

– Akcja pod Arsenałem miała ogromne znaczenie dla podbudowania patriotycznych nastrojów w okupowanej Warszawie, odbiła się także szerokim echem w całej Polsce. Była przeprowadzona wzorowo pod względem wojskowym, a zarazem stanowiła piękny przykład harcerskiego braterstwa i gotowości poświęcenia życia zarówno dla idei niepodległości Rzeczypospolitej, jak i dla ratowania przyjaciela, który wpadł w ręce Gestapo.

Grupa harcerzy postanowiła zaryzykować własne życie, aby ratować kolegę. Wydaje się to nieprawdopodobne. Co leżało u podstaw ich heroizmu?   

– Heroizm polskiej młodzieży oparty był na przedwojennym wychowaniu patriotycznym, które nakazywało ofiarną pracę dla Ojczyzny w okresie pokoju, a oddanie dla niej życia w latach wojny. Ogromną rolę odegrała w kształtowaniu charakterów młodych ludzi wielka literatura romantyczna i etos legionowy, a także wspomnienie walk o obronę i utrwalanie granic II RP ze szczególnym uwzględnieniem wojny z bolszewią w 1920 roku. Harcerze zapisali wówczas swoją krwią piękne karty, które uzupełnili w czasie II wojny światowej i po niej.

Jan Rodowicz został aresztowany przez funkcjonariuszy MBP w wigilię Bożego Narodzenia 1948 r. Data jest przypadkowa?

– Myślę, że nie. To był spektakularny objaw pogardy dla wartości, którym służyli od wieków Polacy, i ostentacyjnego zlekceważenia jednego z najważniejszych dni w roku, jakim jest wigilia Bożego Narodzenia.

Dlaczego aparat bezpieczeństwa widział w nim zagrożenie? Przecież wojna skończyła się 3,5 roku wcześniej, a sam Rodowicz studiował architekturę.

– Aparat bezpieczeństwa widział zagrożenie w każdym dobrze wyszkolonym i przepełnionym miłością do Ojczyzny żołnierzu Polski Podziemnej, traktując go – i słusznie – jako nieprzejednanego wroga reżimu komunistycznego, zwłaszcza jeśli był człowiekiem wykształconym.

Wczoraj w południe żyjący żołnierze Szarych Szeregów, rodzina „Anody” oraz zwykli obywatele spotkali się przy gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości, aby oddać cześćzabitemu harcerzowi. Dlaczego komunistom nie udało się zniszczyć pamięci o nim, mimo nieograniczonej władzy przez prawie pół wieku?

– Okupionej krwią i bezgranicznym poświęceniem w służbie Bogu, Polsce i bliźnim pamięci na szczęście nie da się zniszczyć. Przetrwała ona w kolejnych pokoleniach harcerskich, przekazywana przez członków Szarych Szeregów i w książkach, przede wszystkim w „Kamieniach na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Dla mnie jednym z największych przeżyć – nie tylko harcerskich – była kilkuletnia współpraca ze Stanisławem Broniewskim „Orszą”, dowódcą Akcji pod Arsenałem. Poznałem go w Ruchu Harcerskim Rzeczypospolitej (niezależnej strukturze wewnątrz ZHP), w którym był największym autorytetem.

Ilu „Rudych” czy „Anod” żyje współcześnie? Widzi Pan wśród najmłodszych osoby, które mogą w przyszłości zapełnić kartki podręczników historii? Jak być bohaterem w obecnych czasach?

– Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale mam nadzieję, że nie brak dzisiaj i nie zabraknie także w następnych pokoleniach ludzi, którzy sensem swojego życia uczynią wierność narodowym imponderabiliom i służbę tym samym wysokim ideałom, które tak wspaniale realizowali w skrajnie trudnych warunkach „Anoda”, „Rudy”, „Zośka”, „Alek” i wielu innych bohaterów Szarych Szeregów.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk