Ile szkód spowodował mróz?
Piątek, 8 stycznia 2016 (05:00)Fala mrozów, jaka przeszła nad Polską, na pewno spowodowała straty w uprawach ozimin. Jak duże, okaże się dopiero na wiosnę.
Uprawom pszenicy, rzepaku czy jęczmienia zaszkodziło przede wszystkim to, że duże mrozy nie zostały poprzedzone opadami śniegu, który jest dla nich zimą naturalną osłoną. W efekcie niczym nieosłonięte rośliny były narażone na bardzo niskie temperatury – w nocy w wielu regionach Polski było znacznie poniżej 20 st. C oraz wiatr. Jeszcze gorsza sytuacja była w tych miejscowościach, gdzie przed nadejściem fali mrozów padał deszcz.
– Ziemia była wtedy nasiąknięta wodą, a gdy zamarzała, lód mógł uszkodzić korzenie i liście rzepaku lub zbóż – tłumaczy Arkadiusz Konieczny, doradca rolny.
Eksperci wskazują również, że wyjątkowo ciepły grudzień przyczynił się do tego, że uprawy niezbyt dobrze się zahartowały na przyjście chłodów. I problem przemarznięć będzie dotyczył zwłaszcza plantacji na słabszych glebach.
Sami rolnicy są świadomi zagrożeń. – Ubiegłoroczna susza spowodowała przecież także znaczne opóźnienie siewów ozimin, w moim gospodarstwie nawet o trzy tygodnie. Przez to pszenica nie jest dobrze rozkrzewiona, ma mniej liści niż w normalnym roku, gdy udawało się dochować optymalnych terminów siewu – wyjaśnia rolnik Bogusław Łuczak.
Specjaliści i producenci rolni są zgodni, że skala wymarznięć będzie wyższa niż w poprzednich latach. Ale jak duży będzie to problem, trudno jest już teraz oszacować. Trzeba poczekać na wiosnę, gdy uprawy wrócą do okresu wzrostu i wtedy będzie można ocenić, które uprawy przetrwały, a które zniszczyły mrozy i trzeba będzie je zaorać, a w miejsce ozimin zasiać zboża jare.
Konrad Piotrowski, współwłaściciel firmy handlującej nawozami i środkami ochrony roślin, wskazuje, że część rolników kupuje kwalifikowany materiał siewny, który jest wysokiej jakości i daje większe szanse na to, że zboże przetrwa nawet wysokie mrozy. Ponadto część rolników stosuje też jesienią specjalne zabiegi agrotechniczne, które poprawiają stan upraw. – Ale i tak dopiero wiosna pokaże, na ile te działania okazały się skuteczne – zastrzega Piotrowski.
Krzysztof Losz