Deweloper ponad prawem
Wtorek, 5 stycznia 2016 (16:30)Kraków oficjalnie walczy ze smogiem. Podejmowane są działania związane z jego zmniejszeniem, m.in. poprzez darmowe trwamwaje w smogowe dni, ale jednocześnie wydawane są na potęgę pozwolenia na budowę bloków w mieście. Wraz z nowymi inwestycjami pojawiają się setki samochodów i smog jest coraz większy. Należy dodać, że nagminnnie zezwolenia na budowę wydawane są bez brania pod uwagę opinii rad dzielnicy.
Przykład takiej inwestycji mamy przy ul. Tuchowskiej w Krakowie. Tu wśród domków jednorodzinnnych powstają cztery bloki, a dwa kolejne są już w planach. Przeciwko inwestycji było zorganizowanych już kilka protestów, było spotkanie u prezydenta Krakowa Elżbiety Koterby, w czasie którego – po zapoznaniu się z dokumentacją inwestycji – prezydent w obecności świadków powiedziała wprost, że sprawa nadaje się do prokuratury. Jednak sprawa z urzędu nie została zgłoszona – prezydent stwierdziła, że szybciej wojewoda zablokuje budowę i odesłała stronę społeczną do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Były wojewoda wysłał kilka pism do różnych urzędów i odesłał stronę społeczną do... prezydenta. Nie widząc innej możliwości, strona społeczna zgłosiła sprawę do prokuratury i czeka na rozstrzygnięcie.
Kulejący plan zagospodarowania
– UE nakłada na Polskę ogromne kary za smog. Na pewno duża część spadnie na Kraków, który walczy ze smogiem, wymieniając piece. A ja pytam: ile domków jednorodzinnych przybyło na naszym terenie? Ile zaś powstało ogromnych inwestycji, bloków, które przyniosły ze sobą tysiące aut? Skąd bierze się 8-9 razy przekroczona norma pyłów na Kurdwanowie? Miejscu, gdzie jeszcze niedawno była najlepsza sytuacja? Zabudowuje się wszystkie naturalne korytarze przewietrzania – mówi Janusz Banaś, zarządca kilku wspólnot przy Tuchowskiej.
Tego samego zdania jest prof. Akademii Rolniczej Janusz Miczyński.
– Ta inwestycja powstaje w miejscu, gdzie kiedyś była roślinność chroniona, wiele drzew. Na naszych oczach wycięto topolę czarną, która miała między 70 a 90 lat. W zamian za to inwestor ma posadzić jedno drzewko ozdobne – zaznacza.
Agnieszka Mędrek z Wolontariatu Parku Rzecznego Drwinka przypomina, że w sprawie inwestycji przy ul. Tuchowskiej było zorganizowanych już kilka protestów.
– Mają one na celu ochronę lokalnej społeczności przed działaniami urzędników, które są dla niej szkodliwe. W porozumieniu z Radą Dzielnicy XI zebraliśmy wspólnie 5000 podpisów, by chronić lokalną społeczność przed postępującą zabudową naszych terenów. Zabudową, która zniszczyła tutejszą przyrodę i przyczyniła się do wzmożenia ruchu i zakorkowania takich ulic jak, wewnętrzna Podedworze, Łużycka czy Bochenka, na której ruch odbywa się wahadłowo – mówi i dodaje: – Lokalna społeczność, pilnująca tutaj ładu i bezpieczeństwa, wyręcza urzędników biorących za to pieniądze. Nie zgadzamy się, by urzędy, opłacane z naszych podatków, działały na naszą szkodę. W imieniu mieszkańców zwracam się z pytaniem do Pana Prezydenta: dlaczego lekceważy Pan lokalną społeczność i wydaje zgodę na działania, które mieszkańcy uważają za szkodliwe?
Na jeszcze inny aspekt zwraca uwagę Maria Miczyńska. – Choć ogrodzenie inwestycji niemal leży na moim, zostałam przez UMK wykluczona jako strona. Budowa ruszyła, a mnie pękają ściany w domu. Wezwałam nadzór budowlany, spisali i tyle. Ja borykam się z problemem sama – ubolewa.
Ciężarówki dewelopera uprzywilejowane
Mariusz Merski, mieszkaniec ul. Tuchowskiej, zauważa, że ulica już teraz nie może sobie poradzić z ruchem.
– Co sie stanie, kiedy powstanie kolejna inwestycja? A to, co działo się przed zablokowaniem inwestycji, przechodziło ludzkie pojęcie. Inwestor łamał wszystkie przepisy, łącznie z przyjazdem ciężkich aut około północy. Było tu niebezpiecznie. Mamy zdjęcia, jak samochód o mało nie wjechał w dzieci, czy w fotografa, który uwieczniał to, co tu się działo. Jednego dnia betoniarki i sprzęt ciężki zakorkowały całą naszą ulicę. Nie zdadzamy się na to! – protestuje.
Na skutek licznych nieprawidłowości Zakład Infrastruktury Komunalnej i Transposrtu cofnął inwestorowi zgodę na dojazd do inwestycji. Michał Pyclik, rzecznik ZIKiT napisał pod koniec listopada: „Jeśli inwestor będzie chciał ponownie uzyskać zgodę na wjazd, musi ponownie uzyskać zezwolenie, do którego musi przedstawić projekt organizacji ruchu. W tym przypadku problem leżał właśnie w organizacji ruchu, więc będzie musiał na nowo opracować projekt i uzyskać jego zatwierdzenie. Nie da się tego zrobić w ciągu kilku dni”.
Tymczasem okazuje się, że nowy projekt już jest i ZIKiT – bez konsultacji z Radą Dzielnicy i stroną społeczną – wydał znów pozytywną opinię inwestorowi. Na razie nie udało się nam dotrzeć do tego, jak wygląda. Pewne jest jedno: ul. Tuchowska nie nadaje się na wjazd samochodami ciężarowymi. Potwierdził to dyrektor ZIKiT Andrzej Olewicz. Urzędnik powiedział wprost, że gdyby od niego to zależało, nie wydałby zgody na wjazd aut powyżej 7 ton. Niestety, ten sam urzędnik takie zezwolenie podpisał, później cofnął i teraz podobno znów podpisał.
Chodnik deweloperowi niepotrzebny
Budowa powstaje wśród zabudowy jednorodzinnej. Ulica w całości jest jednokierunkowa, nieoświetlona i nie ma na niej chodnika. Co więcej, inwestor zobowiązował się do tego, że wykupi działki pod chodnik i przekaże je na rzecz miasta. Dotychczas tego nie zrobił.
Dziś otrzymałam odpowiedź od ZIKiT w sprawie chodnika:
„Inwestor nie wykupił działek pod chodnik, ponieważ jak poinformował ZIKiT, spotkał się z problemami z zakupem działek niezbędnych do zapewnienia ciągłości ruchu pieszego do terenu inwestycji od ich obecnych właścicieli. Zgodnie z informacją inwestora, powyższy fakt został mu zakomunikowany podczas spotkania z przedstawicielami właścicieli przedmiotowych działek, które odbyło się w dniu 30.11.2015 r. w Radzie Dzielnicy XI” – napisał Michał Pyclik, rzecznik prasowy ZIKiT.
Oczywiście jest to informacja nieprawdziwa. Na spotkaniu inwestorowi została przedstawiona cała procedura, którą musi uruchomić, żeby te działki odkupić. Nic w tej sprawie nie zrobił. Dlaczego urzędnicy oparli się jedynie na słowie inwestora, który już wiele razy kłamał? Dlaczego nie zażądali dokumentu, pisma, zapytania w tej sprawie? Na te pytania już chyba tylko oni znają odpowiedź.
Miasto pilnowało wycinki drzew?
Z terenu, na źródłach rzeki Drwinki (a planowany jest Park Rzeczny Drwinka), na roślnności chronionej, gdzie powstaje inwestycja zostało wyciętych kilkanaście drzew. Istnieje mapka z 2006 roku, na której zaznaczone są wszystkie drzewa. Inwestor dostał pozwolenie na ścięcie trzech. Od trzech miesięcy czekam na protokoły, które jasno powiedzą, ile drzew było na terenie inwestycji i ile zostało ściętych.
Miasto utrzymuje, że prowadzone tam wycinki były kontrolowane zarówno przez inspektorów z Wydziału Kształtowania Środowiska, jak i policję oraz straż miejską. Podkreślono, że żadna z wizji w terenie nie potwierdziła podejrzeń, że doszło tam do złamania prawa.
Małgorzata Pabis