Człowiek doświadczony przez komunistów
Poniedziałek, 4 stycznia 2016 (03:16)W ostatni dzień 2015 r. odszedł do Pana Roman Bartoszcze, twórca „Solidarności” Rolników Indywidualnych. Wczoraj, w sobotę, 2 stycznia 2016 r., odbył się jego pogrzeb.
Roman Bartoszcze był jednym z przywódców strajków rolniczych w Bydgoszczy w marcu 1981 r. Studiowałem wtedy na Wydziale Rolniczym Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy i byłem szefem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. W sposób naturalny ja, jak i moi koledzy, mieliśmy kontakt z protestującymi rolnikami.
Protest ten, prowadzony w siedzibie ZSL, doprowadził do zarejestrowania „Solidarności” RI. W tym szczególną rolę, a często pomniejszaną, odegrał również Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński. Protesty rolników i determinacja umierającego ks. Prymasa wymusiły na władzy zgodę na rejestrację rolniczego związku zawodowego. W krajach demokracji ludowej był to ewenement.
Był, co podkreślałem na jego pogrzebie, nie tylko politykiem i działaczem społecznym, ale przede wszystkim rolnikiem prowadzącym w okolicach Inowrocławia gospodarstwo. Podkreślał etos pracy rolniczej, która jest służbą dla Narodu. Żył skromnie. Jego rodzina wielokrotnie była szykanowana przez komunistów, m.in. podpalono mu budynki gospodarcze. Jego brat Piotr, wszystko na to wskazuje, został zamordowany przez SB w nocy z 7 na 8 lutego 1984 r. Widzimy więc, jak on i jego krewni byli mocno doświadczeni przez komunistów. To powodowało u niego smutek i żal do życia.
Pamiętam Romana, kiedy próbował, a powiem to szczerze, dość naiwnie zmieniać Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. Partia ta miała w nazwie ludowość, odwoływała się do etosu chłopskiego, ale nie miała prawa moralnego odwoływać się do Wincentego Witosa i Stanisława Mikołajczyka, gdyż stanowiła filar utrzymania rządów komunistów w Polsce.
Na początku lat 90. Roman Bartoszcze uwierzył, że można zjednoczyć ruch ludowy łącznie z ZSL, które wtedy podjęło próbę uwiarogodnienia się i zmieniło nazwę na Polskie Stronnictwo Ludowe. Koncepcja Bartoszcze sanacji ZSL okazała się niemożliwa do zrealizowania. To była partia karierowiczów pilnujących swoich wywiezionych z komunizmu interesów. Bartoszcze nawet przez chwilę był prezesem PSL. Kiedy okazało się, że ludziom ZSL nie są potrzebni już działacze o pięknym życiorysie, to ich usunięto. Romana Bartoszcze w sposób wyjątkowo brutalny. Fizycznie wyrzucono go z budynku Komitetu Naczelnego PSL, zrzucając go ze schodów, dokonując na nim brutalnego samosądu.
Wiele krzywd wycierpiał od tej ponoć chłopskiej partii. To odbiło się na jego zdrowiu i kondycji psychicznej. Potem trudno mu było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Próbował zbudować reprezentację chłopów, alternatywnę dla przefarbowanego ZSL, tworząc Polskie Forum Ludowo-Chrześcijańskie „Ojcowizna”. Opierając się na nauce Kościoła, która była dla niego bardzo ważna, starał się szukać rozwiązań politycznych, które by pozwoliły rolnikom wyrażać swoje potrzeby wobec kolejnych rządów.
Wiele refleksji budzi śmierć Romana, człowieka, którego miałem okazję znać osobiście. Dlatego z potrzeby serca byłem na jego pogrzebie, bo to człowiek, którego darzyłem szacunkiem. Również na prośbę marszałka Marka Kuchcińskiego w imieniu Sejmu złożyłem wieniec na jego mogile.
Na pewno straciliśmy wielkiego patriotę, człowieka zaangażowanego w przemiany ustrojowe. To był człowiek, którego nie tylko powinniśmy wspominać, ale także analizować to, o czym mówił. Jego wskazania, sugestie, jego myśli można uznać za testament człowieka oddanego i życzliwego polskiej wsi.
Jan Krzysztof Ardanowski