Cierpienia Kowalczyk
Niedziela, 3 stycznia 2016 (20:19)Nie było przełamania, bo go być nie mogło. Justyna Kowalczyk zajęła 21. miejsce w biegu na dochodzenie na 5 km techniką dowolną, stanowiącym trzeci etap Tour de Ski. W szwajcarskim Lenzerheide triumfowała Norweżka Ingvild Flugstad Oestberg.
Kowalczyk jest bez formy. Przyznała to wprost na mecie sobotniego biegu na 15 km techniką klasyczną, w której przez lata nie miała sobie równych, wygrywając niemal wszystko i z każdym. Teraz próbuje wrócić. Może nie na szczyt, bo to raczej nierealne, ale próbuje zbudować taką dyspozycję, by w klasyku znów walczyć o wysokie cele. Na razie, z różnych powodów, jest od niej daleko. W sobotę była tak zrezygnowana swoją niemocą, że w pewnym momencie chciała zdjąć numer startowy i zejść z trasy. Nie uczyniła tak tylko dlatego, że wokół niej stali i dopingowali ją głośno członkowie „teamu Kowalczyk”. Tego zrobić im nie mogła, zatem do mety dotarła, ale na dalekim miejscu i zmęczona jak rzadko kiedy.
Dziś nie liczyliśmy na nic więcej. Obserwowanie Polki dzień wcześniej było zajęciem przykrym, a niedzielna rywalizacja odbywała się na dystansie 5 km techniką dowolną. Tą, której nie lubi i która dostarcza jej dosłownych cierpień fizycznych. Na trasę wyruszyła jako 20. i nie zdołała wyprzedzić ani jednej rywalki. Na szczęście ją wyprzedziła tylko jedna, Niemka Nicole Fessel, dzięki czemu Kowalczyk dotarła na metę na 21. pozycji – z ogromną stratą do zwyciężczyni, bo wynoszącą 4.52,5 min.
A najlepsza okazała się – i to z pewnością była niespodzianka – Oestberg. Przerwała w ten sposób fantastyczną serię swej rodaczki, Therese Johaug, która wygrała wszystkie sześć biegów na dystansach rozgrywanych w obecnym sezonie. Była zatem blisko pobicia rekordu należącego do Włoszki Manueli di Centa, która w roku 1996 również zwyciężyła w sześciu kolejnych biegach na dystansach. Gdyby dziś Johaug minęła metę na pierwszym miejscu, zostałaby samodzielną rekordzistką. Tak się jednak nie stało. Zajęła drugie miejsce, 9,3 s za Oestberg. Ta ostatnia na mniej więcej dwa kilometry przed metą zaatakowała i dość niespodziewanie Johaug nie potrafiła dotrzymać jej kroku. Norweskie podium uzupełniła Heidi Weng, która do zwyciężczyni straciła 2.03,6 min.
W klasyfikacji generalnej TdS prowadzenie objęła Oestberg. Ma 14,3 s przewagi nad Johaug, ale ta druga wciąż jest zdecydowaną faworytką do wygrania całego cyklu. Kowalczyk na razie zajmuje 21. miejsce, ze stratą 5.07,5 min.
Jutro uczestnicy TdS będą mieli dzień wolny. Czeka ich przeprowadzka do Oberstdorfu, gdzie we wtorek spróbują sił w sprincie techniką klasyczną. To jedna z tych konkurencji, w których Kowalczyk myślała o odnoszeniu sukcesów. Kiedyś, bo obecnie jej forma raczej nie pozwala nawet o nich marzyć.
Piotr Skrobisz