Stoch poprawny, Prevc rewelacyjny
Niedziela, 3 stycznia 2016 (19:55)Kamil Stoch zajął dziś w Innsbrucku 16. miejsce w trzecim konkursie Turnieju Czterech Skoczni. Wygrał znajdujący się w kosmicznej formie Słoweniec Peter Prevc – lider turnieju i lider Pucharu Świata.
Niepoprawni optymiści, a tych wokół nas nie brakuje, przekonywali, że od austriackich konkursów TCS coś w naszej kadrze drgnie. „Przecież nawet Adam Małysz w Niemczech nie odnosił sukcesów, dopiero po przekroczeniu granicy dostawał skrzydeł” – tłumaczyli. Oczywiście – patrząc na chłodno, bez emocji – trudno było liczyć, by nagle Polacy zaczęli fruwać i włączyli się do walki o czołowe lokaty. Są w kryzysie, próbują się z niego wydostać i dziś do sensacji i przełomu nie doszło – bo dojść po prostu nie mogło. Było jednak ciut lepiej niż ostatnio. A to „ciut” może być powodem do umiarkowanego optymizmu.
Przede wszystkim trzech Biało-Czerwonych przedostało się do serii finałowej. W pierwszej Kamil Stoch uzyskał 118,5 m i pokonał w parze Słoweńca Tilena Bartola (102,5), Stefan Hula wylądował na 114,5 m i okazał się lepszy od Japończyka Shohei Tochimoto (109), natomiast Dawid Kubacki osiągnął 118,5 m, przegrał z Norwegiem Tomem Hilde (123), ale wywalczył awans jako jeden z pięciu szczęśliwych pokonanych. Najwyżej z naszych plasował się Stoch, na 19. pozycji. W serii finałowej dwukrotny mistrz olimpijski się poprawił. Uzyskał 120,5 i i przesunął się na 16. miejsce. Jego koledze niestety wypadli gorzej. Kubacki i Hula wylądowali solidarnie na 118 m i zajęli – odpowiednio – 24. i 27. lokatę.
Trudno zatem mówić o jakimś spektakularnym wyczynie, o sukcesie, o przełomie. Trzech naszych w serii finałowej było minimalnym krokiem do przodu, 16. miejsce Stocha to z pewnością coś więcej niż lokata w trzeciej dziesiątce. Zobaczymy co będzie potem, czy Polacy zdołają wypracować jakąś przyzwoitą formę na mistrzostwa świata w lotach.
A wracając do dzisiejszego konkursu. W rolach głównych wystąpiła ta sama trójka co w Nowy Rok w Garmisch-Partenkirchen. I podobnie jak w piątek, znów bezkonkurencyjny okazał się Peter Prevc. Znajdujący się w rewelacyjnej formie Słoweniec już w pierwszej serii odskoczył konkurentom, po skoku na 125 m. W drugiej ich powalił, uzyskując aż 132 m. Wygrał zdecydowanie, z łączną notą 269,5 pkt. Drugie miejsce zajął Niemiec Severin Freund (122,5 i 128, nota 258,4), a trzecie Norweg Kenneth Gangnes (126,5 i 124, nota 251,5). Dla Prevca było to już piąte zwycięstwo w obecnym sezonie, umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, jak i Turnieju Czterech Skoczni. Ma w nim 19,7 pkt przewagi nad Freundem, jedynym zawodnikiem, który jeszcze teoretycznie może go wyprzedzić. Bądźmy jednak szczerzy: Niemiec potrzebowałby jakiejś katastrofy Słoweńca, by awansować na pierwsze miejsce.
Piotr Skrobisz