• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Ewangelia

Niedziela, 3 stycznia 2016 (09:06)

J 1,1-5.9-14

II niedziela po Narodzeniu Pańskim

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

 


Rozważanie

Bóg miłosierny niech nam błogosławi

W pierwszym czytaniu odnajdujemy dziś niezwykle głębokie słowa: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem”. Bóg, za pośrednictwem Mojżesza, polecił, by Aaron i jego synowie w taki właśnie sposób błogosławili ludowi wybranemu („Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił”), w zamian zobowiązując się do wypełnienia prośby. Tym bardziej więc warto się w te słowa wsłuchać, zawierają bowiem spójną wewnętrzną logikę, której często nie rozumiemy.

Prośba o błogosławieństwo nie ma nic wspólnego z wymuszaniem przychylności bóstwa, stawianiem swojej woli ponad wolę Boga. Jest raczej odwołaniem się do Jego Słowa i obietnicy, wejściem w krąg działania Bożej dobroci, stworzeniem w sobie przestrzeni, w której On będzie mógł działać. Problemem nie jest to, że Pan Bóg „limituje” swoją przychylność wobec człowieka – przecież Jego miłosierdzie nie zna granic! Raczej chodzi o to, że my jesteśmy na nią zamknięci. Wolimy układać świat wedle swoich kryteriów, szukać własnego (często rozumianego bardzo egoistycznie) dobra, przy okazji raniąc innych i demolując stwórczy porządek.

Zatem modlitwa o Boże błogosławieństwo wtedy będzie miała sens, gdy będzie prośbą o pomoc w wewnętrznym otwarciu na Jego działanie, akceptację planu, jaki Bóg ma wobec mnie. Często błogosławieństwem dla człowieka jest w ogóle dostrzeżenie nad sobą rozpromienionego Bożego oblicza, odkrycie Jego obecności w Słowie, sakramentach świętych, wspólnocie Kościoła – w pełni świadome wezwanie Jego imienia! Pokonanie przekleństwa niewiary, niezdolności do słuchania i swojego uporu w budowaniu świata „na swój obraz i podobieństwo”. Reszta będzie już tylko konsekwencją owego otwarcia.

Ks. Paweł Siedlanowski