Ewangelia
Piątek, 1 stycznia 2016 (10:33)Łk 2,16-21
Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
Rozważanie
Niech Pan błogosławi
„Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem”. Bóg za pośrednictwem Mojżesza polecił, by Aaron i jego synowie w taki właśnie sposób błogosławili ludowi wybranemu, w zamian zobowiązując się do wypełnienia prośby.
Prośba o błogosławieństwo nie ma nic wspólnego z wymuszaniem przychylności, stawianiem swojej woli ponad wolę Boga. Jest raczej odwołaniem się do Jego Słowa i obietnicy. Stworzeniem w sobie przestrzeni, w której On będzie mógł działać. Problemem nie jest to, że Pan Bóg „limituje” swoją przychylność wobec człowieka – przecież Jego miłosierdzie nie zna granic! Raczej chodzi o to, że my jesteśmy na nią zamknięci. Wolimy układać świat wedle swoich kryteriów. Zatem modlitwa o Boże błogosławieństwo wtedy będzie miała sens, gdy będzie prośbą o pomoc w wewnętrznym otwarciu na Jego działanie, akceptację planu, jaki Bóg ma wobec mnie.
Ks. Paweł Siedlanowski